Dramat na oczach „trzech tuzinów fotoreporterów”! Słynny fotograf nie żyje!

Adam Chełstowski to znany, polski fotograf, związany z agencją Forum. Mężczyzna zmarł nagle, w dramatycznych okolicznościach!

 

zdjęcie ilustracyjne pexels

 

Adam Chełstowski nie żyje

 

Wczoraj wieczorem odszedł nagle Adam Chełstowski.
Najlepszy polski fotograf swego pokolenia.
Od 25 lat był związany z naszą agencją.

– poinformowało FORUM Polska Agencja Fotografów.

 

Dalej czytamy:

 

Nie usłyszymy już jego perlistego śmiechu, stukotu kowbojskich butów.
I nie zobaczymy nowych, jak zawsze trafionych w punkt zdjęć.
Za wcześnie odszedłeś Adasiu.

 

Kolega zmarłego, Jan Wojtek Łaski, opisał dramatyczne okoliczności. Jak poinformował, dramat rozegrał się w centrum Warszawy przy placu Zamkowym.

 

…znany, pięćdziesięcioletni fotoreporter nagle osunął się na ziemię; było nas około trzech tuzinów fotoreporterów, ludzi, którzy na co dzień dokumentują cudze dramaty,

 

a tym razem klęczeliśmy na bruku, prowadząc reanimację i w panice szukając defibrylatora, którego w najbardziej reprezentacyjnym miejscu stolicy nie potrafiliśmy znaleźć;

 

minuty płynęły bezlitośnie, twarz naszego kolegi siniała, ręce słabły z wysiłku, ambulans przyjechał dopiero po kilkudziesięciu minutach, a dla zatrzymanego serca to była wieczność – mimo prób ratowania życia zmarł sto metrów od Zamku, w miejscu pełnym turystów i kamer, gdzie zabrakło urządzenia mogącego dać mu realną szansę;

 

Jak później ustalono, karetka przyjechała nie po pół godzinie, a po czasie niewiele ponad 7 minut.

Jan Wojtek Łaski sprostował więc swoje wcześniejsze komunikaty.

 

Jestem atakowany za to, że napisałem, iż na karetkę czekaliśmy około pół godziny. Taki był mój odbiór czasu w tamtym momencie – w ogromnych emocjach i stresie każda minuta dłuży się niewyobrażalnie. Jeśli rzeczywisty czas dojazdu był krótszy, przyjmuję to i nie mam problemu z doprecyzowaniem tej informacji po dokładnym sprawdzeniu.

 

Ponownie jednak podkreślił, że być może użycie defibrylatora AED uratowałoby jego koledze życie.

 

Chcę jednak bardzo wyraźnie podkreślić: nie obwiniałem i nie obwiniam ratowników medycznych. Mam ogromny szacunek do ich pracy i wiem, jak trudne decyzje podejmują każdego dnia.
Mój wpis dotyczył czegoś innego – braku ogólnodostępnego defibrylatora AED w tak ruchliwym miejscu jak Plac Zamkowy

 

Adam Chełstowski miał zaledwie 50 lat.