
W tzw. kulturze diet, wykształcają się bardzo niezdrowe nawyki.
Jednym z nich jest „oszczędzanie” kalorii poprzez niejedzenie śniadań.

Oszczędzanie kalorii
To, jakie jemy śniadanie i o której godzinie, jest kwestią indywidualną. Zależy bowiem od naszego trybu życia i aktywności fizycznej.
Jednocześnie całkowite pomijanie śniadania, przynosi zgubne skutki. Szczególnie szkodliwe jest „oszczędzanie” kalorii ze śniadania, zgodnie z myślą:
„Nie zjem śniadania, to mogę zjeść coś słodkiego”
„Nie jadłam śniadania/obiadu, to mogę zjeść więcej na kolację”
Niestety bardzo często tego typu logika się nie sprawdza. Bo jeśli pominiemy śniadanie, a zjemy batonika, to nadal będziemy głodni. Wówczas być może sięgniemy po kolejną przekąskę, co doprowadzi do nadwyżki kalorycznej.
Z kolei „głodząc się” przez cały dzień, wieczorem sobie folgujemy i rzucamy się na jedzenie. Efekt? Przejedzenie, bezsenność, kłopoty trawienne i poczucie winy.
Jak wyjść z tego błędnego koła?
Po pierwsze określić własne zapotrzebowanie kaloryczne. Następnie podzielić je na 3-4 posiłki. Na przykład mając 1800 kcal na trzy posiłki to aż 600 kcal w jednym. Przy takiej kaloryce możemy też zjeść trzy posiłki po 500 kcal i jedną przekąskę 300 kcal.
Warto tu zauważyć, że danie mające 500-600 kcal to naprawdę sporo jedzenia (jeśli mówimy o tzw. prawdziwym jedzeniu a nie np. o fast food’ach), po którym będziemy syci. Tak więc jedząc regularnie i odżywczo, możemy znacznie ograniczyć chęć na podjadanie.
Zobacz też: Jedz jak MILIONER. Czyli JAK?
