Małgorzata Socha kilka ostatnich dnia spędziła w ciepłym kraju (nie ujawniła, gdzie wyjechała), a jej zdjęcia z wyjazdu wzbudziły niemałą sensację.
Oto szczegóły!
https://www.instagram.com/malgosia_socha/
45-letnia Małgorzata Socha to nie tylko aktorka znana z „Przyjaciółek” czy serialu „Na Wspólnej”, ale też żona Krzysztofa Wiśniewskiego i mama trójki dzieci: Zofii (ur. 2013), Barbary (ur. 2017) i Stanisława (ur. 2018).
Kilka ostatnich dni, Małgosia Socha spędziła służbowo w ciepłym kraju i jak pisała:
Udało mi się jeszcze przed Świętami złapać trochę słońca i pozytywnej energii. Bo kto nie kocha ciepła, szumu fal i zapachu morza? 🙂
Jednak w wolnym czasie, gwiazda zdążyła pobiegać i chwilę poplażować. A zdjęcia z nad wody wzbudziły sensację. Internauci i znajomi Małgorzaty Sochy zwrócili uwagę na brzuszek aktorki!
Pod postem pisali:
Ooo mamo
Piękna kobieta , ale ten brzuch 😍🔥
Soszka! Co to za brzuch wspaniały ! ❤️
🔥Małgosiu ale brzuch gratulacje👏Tylko pozazdrościć w dobrym tego słowa znaczeniu 😍😏🔥
Faktycznie bowiem aktorka pokazała nie tylko szczupły, ale i umięśniony brzuch. Najwyraźniej więc w ostatnim czasie mocno trenowała i ma obecnie świetną figurę.
W tzw. kulturze diet, wykształcają się bardzo niezdrowe nawyki.
Jednym z nich jest „oszczędzanie” kalorii poprzez niejedzenie śniadań.
fot. pexels
Oszczędzanie kalorii
To, jakie jemy śniadanie i o której godzinie, jest kwestią indywidualną. Zależy bowiem od naszego trybu życia i aktywności fizycznej.
Jednocześnie całkowite pomijanie śniadania, przynosi zgubne skutki. Szczególnie szkodliwe jest „oszczędzanie” kalorii ze śniadania, zgodnie z myślą:
„Nie zjem śniadania, to mogę zjeść coś słodkiego”
„Nie jadłam śniadania/obiadu, to mogę zjeść więcej na kolację”
Niestety bardzo często tego typu logika się nie sprawdza. Bo jeśli pominiemy śniadanie, a zjemy batonika, to nadal będziemy głodni. Wówczas być może sięgniemy po kolejną przekąskę, co doprowadzi do nadwyżki kalorycznej.
Z kolei „głodząc się” przez cały dzień, wieczorem sobie folgujemy i rzucamy się na jedzenie. Efekt? Przejedzenie, bezsenność, kłopoty trawienne i poczucie winy.
Jak wyjść z tego błędnego koła?
Po pierwsze określić własne zapotrzebowanie kaloryczne. Następnie podzielić je na 3-4 posiłki. Na przykład mając 1800 kcal na trzy posiłki to aż 600 kcal w jednym. Przy takiej kaloryce możemy też zjeść trzy posiłki po 500 kcal i jedną przekąskę 300 kcal.
Warto tu zauważyć, że danie mające 500-600 kcal to naprawdę sporo jedzenia (jeśli mówimy o tzw. prawdziwym jedzeniu a nie np. o fast food’ach), po którym będziemy syci. Tak więc jedząc regularnie i odżywczo, możemy znacznie ograniczyć chęć na podjadanie.
27-letnia Karolina zmarła na Bali, a w chwili śmierci młoda kobieta miała ważyć około 22 kilogramów.
Mimo wygłodzenia, odmawiała pomocy lekarskiej twierdząc, że frutarianizm (żywienie się wyłącznie owocami) sam pomoże jej organizmowi.
Jak to możliwe, że osoba skrajnie wychudzona nie zdaje sobie sprawy ze swojego stanu?
zdjęcie ilustracyjne – pixabay
Karolina Krzyżak Bali
Sprawę Karoliny opisał „The Sun”, który informuje, że w grudniu 2024 roku, Polska zameldowała się w ośrodku Sumberkima Hill na Bali. Po przyjeździe młoda kobieta zażądała, by podawać jej tylko owoce. Jednak już wtedy była w bardzo złym stanie:
…personel hotelu był podobno zaskoczony jej „wychudzoną” kondycją.
Osłabła tak bardzo, że pewnego wieczoru recepcjonista musiał odprowadzić ją z powrotem do pokoju, ponieważ sama nie była w stanie tego zrobić.
Zaniepokojeni o gościa, pracownicy hotelu błagali Karolinę o wizytę u lekarza.
Ta jednak odmawiała, w trzy dni później znaleziono ją martwą.
Frutarianizm
Frutarianizm to skrajna wegańska dieta polegająca jedynie na jedzeniu owoców, orzechów i nasion. Dieta ta jest krytykowana jako mało zbilansowana i dostarczająca dużej ilości cukrów prostych. Jednak frutarianizm choć może powodować różne niedobory, to nie jest dietą odchudzającą. Równie dobrze na diecie owocowej można przytyć – jedząc bardziej kaloryczne owoce czy orzechy.
Jednak Karolina nie tylko była frutarianką, ale też od lat cierpiała na anoreksję:
Polka, która przez całą młodość zmagała się z anoreksją, w końcu uległa swoim wyborom dotyczącym stylu życia.
Jako nastolatka zmagała się z problemem postrzegania własnego ciała, ale dopiero po przeprowadzce do Wielkiej Brytanii, aby studiować na Uniwersytecie w Leeds, zainteresowała się jogą, a jednocześnie odkryła weganizm.
Patrząc na wychudzone ciała osób cierpiących na anoreksję, trudno uwierzyć, że wciąż postrzegają się jako „grube” osoby.
Wyjaśnieniem tego zjawiska jest dysmorfofobia, czyli obsesja na pewnym elemencie swojego wyglądu i wyolbrzymianie swojej „wady” – która często jest niedostrzegalna dla innych.
Ponadto osoby chore na anoreksję mają zaburzony obraz własnego ciała i nie widzą się prawidłowo. Nawet patrząc na wychudzoną rękę czy nogę, mogą uważać, że ta część ciała jest gruba.
Leczenie osób z takimi zaburzeniami obejmuje szereg działań takich ja: psychoterapia, farmakoterapia, terapia grupowa i/lub rodzinna czy techniki relaksacyjne.
Ewa Chodakowska ma świadomość, że wiele osób sądzi, iż ona jest na ciągłej diecie. Czyli, że odmawia sobie smacznych dań i się „głodzi”.
Z tego powodu, trenerka postanowiła ujawnić, ile kalorii je dziennie. I wcale nie jest to mało!
https://www.facebook.com/chodakowskaewa
Ewa Chodakowska dieta
„BIEDNA! Całe życie na diecie” .. Znasz ten tekst? Pamiętaj, ze ludzie, którym nie po drodze z silną wolą, zawsze będą dyskredytować Twoją samodyscyplinę!
Nie ma co nade mną rozpaczać..
– stwierdziła Chodakowska.
Ale też potwierdziła, że nie robi śmietnika ze swojego żołądka. I tak, z diety wykluczyła sporo rzeczy:
❌ nie pije alkoholu w domu ❌ nie jem deserów w domu ❌ nie jem W OGÓLE FASFOODÓW ❌ nigdy nie podjadam między posiłkami ❌ unikam jak ognia żywności przetworzonej ❌ nie jem żywności INSTANT ❌ nie jem W OGÓLE wędlin ❌ nie stosuje diety eliminacyjnej ❌ nie pije kolorowych napojów gazowanych
Przyznała jednak, że przy wyjątkowych okazjach pozwala sobie na desery i na alkohol. Ale nie pije dużo, tylko w formie toastu.
Ile kalorii je Chodakowska?
O ile słowo „dieta” najczęściej kojarzy się z liczbą „1500 kcal”, to trenerka je znacznie więcej, bo:
2200-2500 kcal dziennie
A z czego składają się jej posiłki?
✅ pije codziennie 1/2l soku z selera ✅ wolę warzywa od owoców ✅ kocham sardynki ✅ pilnuję picia wody – 2,5 l ✅ kocham orzechy ✅ jem WSZYSTKIE grupy produktów ✅ zaczynam posiłek od porcji warzyw ✅ łykam suplementy: ekstrakt z liści oliwnych, ASHWAGANDHA, kurkuma, EPA i DHA, chlorella, żelazo – ZWRACAM UWAGĘ NA JAKOŚĆ ⚠️
– napisała.
Do tego dochodzi codzienny trening. I tu też zaskoczenie, bo najdłuższy to 45 minut, a najkrótszy to zaledwie 6 minut!
40-letnia Dorota Rabczewska może pochwalić się świetną figurą.
Jak jednak twierdzi, wcale nie stosuje forsownych treningów. Co zatem je i jak ćwiczy?
https://www.instagram.com/dodaqueen/
Doda – dieta i ćwiczenia
Doda pokazała swoje zdjęcie z przed 10 lat i przyznała, że cały czas jest szczupła i wysportowana, bo trenuje „od zawsze”:
Nie- nie zaczełam ćwiczyć wczoraj ani pięć lat temu. Nie jestem szczupła też od kilku lat(Bo co jakiś czas dostaje wiadomości („ Doda co zrobiłaś że tak schudłaś?”)eee,what ?trenuję od zawsze, Wyczynowo lekką atletykę w szkole, a potem resztę życia dla zdrowia fizycznego i psychicznego.
Jak twierdzi, obecnie wcale nie ćwiczy dużo:
Ćwiczyłam co drugi dzień 1.5 h i co drugi dzień biegałam 30 min. Teraz ćwiczę dwa razy w tygodniu i biegam 10 min przed treningiem
W jednym z wywiadów przyznała jednak, że stosuje Trening EMS czyli elektrostymulację mięśni. Podczas takiego treningu mięśnie są wprowadzane w drganie, co utrudnia ćwiczenia. Jednocześnie dzięki temu możemy ćwiczyć krócej, a mieć lepsze efekty.
Jeśli chodzi o odżywianie, to gwiazda przez wiele lat nie jadła mięsa. Teraz znów do niego wróciła i mówi, że bardzo ważne jest słuchanie swojego organizmu:
Ogromny wpływ ma dieta. Od dwóch miesięcy znowu zaczęłam jeść mięso w niewyobrażalnych ilościach dla mnie. Słucham się swojego organizmu i skoro po 10 latach zapragnął mięsa -daje mu go codziennie. Wybieram najlepsze jakości steki wołowe 300 gram , co odczuł mój portfel ,nie mniej nie odczuła moja Cera, jelita i wagaNa ten moment jedyne co się zmieniło to dużo więcej energii. Nie wiem czy zostanę przy wołowinie i dziczyźnie, czy wrócę do ryb tak jak przez 8 lat ostatnich.
Na koniec dodała:
Ale WIEM JEDNO-to ważna umiejętność umieć odróżnić głód od łakomstwa, potrzebę od kaprysu. A najważniejsze to co nam służy od tego co nas Niszczy -a to się tyczy nie tylko diety
Jak więc widać, wygląda to po prostu na wyważony styl życia – zdrowe jedzenie i trochę ćwiczeń, a efekty są spektakularne!
Kinga Rusin (53 l.) może pochwalić się szczupłą i wysportowaną sylwetką. Mimo to, postanowiła przejść na dietę.
Dlaczego jednak – znana ze swojego zdecydowania i konsekwencji – przedsiębiorczyni, nic nie schudła…?
https://www.instagram.com/kingarusin/?img_index=1
Kinga Rusin często pytana jest o sekret swojego wyglądu i jak przyznała na instagramie – nie ma tu żadnej tajemnicy. Właścicielka firmy Pat&Rub jest osobą aktywną, uprawia różne sporty – w tym ekstremalne, a także odżywia się w określony sposób. Zrezygnowała na przykład z mięsa, unika mąki i cukru [więcej o jej diecie – tutaj]
Teraz jednak Rusin zafundowała sobie szczególną dietę, na której wcale nie schudła!
Nie schudła, bo nie taki był cel. Chodziło bowiem o „dietę mentalną” i detoks od social mediów! Jak napisała na instagramie:
Zrobiłam sobie małą dietę – miesiąc bez social mediów. Przecież to nic wielkiego.
Jednak znakiem czasów jest to, że jak kogoś nie ma w sieci, to ludzie zastanawiają się, czy wszystko jest w porządku z daną osobą:
Ale już po 10 dniach zaczęłam otrzymywać pytania typu „Gdzie jesteś? Co się u Ciebie dzieje?”. Po 20-u dniach bardzo wiele zaniepokojonych osób zaczęło pytać o moje zdrowie. To było w sumie wzruszające. Bardzo serdecznie Wam dziękuję za miłą troskę .
Ale żeby nadrobić zaległości, businesswoman poinformowała, co u niej słychać:
Pytaliście też o relacje z naszych przygód i podróży. To był ciekawy miesiąc!
Po dłuższej chwili w Warszawie (dziesiątki spotkań, bo jesteśmy tu rzadko), przenieśliśmy się do Włoch, żeby stąd pracować zdalnie. Oczywiście, jak to u nas, zamierzaliśmy jednocześnie odwiedzić znajomych i parę miłych okolic. I w ten sposób ponownie zawitaliśmy do Toskanii, Abruzji czy Apulii, a skończyliśmy …. w Rzymie. CDN
Jak wiadomo, social media są uzależniające, a jednocześnie korzystanie z nich, może powodować stany depresyjne. Warto więc zrobić sobie przerwę i zauważyć, że życie toczy się przede wszystkim w realu.
Po wysypie wszelakich diet pudełkowych, na polskim rynku pojawiły się też cateringi dla zwierząt.
Obecnie więc możemy zamówić posiłki dla naszego pupila z dostawą do domu. Ale czy warto i czym różni się taki catering od karmy dostępnej w sklepach?
pixabay
Wielu osobom zamawianie cateringu dla psa lub kota wydaje się być fanaberią. Jednak bardziej świadomi konsumenci, czyli ci, którzy czytają etykiety, coraz częściej skłaniają się do tego, by pupilowi zafundować wartościowe posiłki.
Ile jest mięsa w mięsie?
Wystarczy spojrzeć na etykiety karmy dla zwierząt, a przeżyjemy spore zaskoczenie. Zazwyczaj sądzimy, że w puszkach znajduje się mięso w sosie. Tymczasem samego mięsa jest zaledwie kilka procent!
Pozostała część to prawdopodobnie mięso oddzielone mechanicznie (MOM). Zgodnie z Rozporządzeniem Nr 853/2004 Parlamentu Europejskiego i Rady z 29 kwietnia 2004 r., MOM to nie mięso, a produkt uzyskany:
przez usunięcie mięsa z tkanek przylegających do kości po odłączeniu od nich tuszy, lub tusz drobiowych, za pomocą środków mechanicznych, co prowadzi do utraty lub modyfikacji struktury włókien mięśniowych
Poza składnikami mięsnymi, karmę dla psów czy kotów przygotowuje się z białka np. sojowego czy grochowego, warzyw, ale w składzie możemy też znaleźć jabłka.
Tylko 4% prawdziwego mięsa w karmie dla zwierząt – fot. luksusowezycie.pl
Catering dla psa lub kota – human grade
Tymczasem w posiłkach oferowanych przez firmy cateringowe dla zwierząt – np. Piesotto, PsiBufert czy Koci Catering – skład wygląda zupełnie inaczej.
Tutaj w daniach jest co najmniej 50% mięsa (często też znacznie więcej np. 70%) i jest to faktycznie mięso, a nie MOM. Pozostała część to warzywa i dodatki.
W cateringach dla psów i kotów używa się określenia human grade co dosłownie oznacza 'klasy ludzkiej’. Chodzi tutaj o to, by karma nie tylko nasyciła naszego pupila, ale też by była smaczna i zdrowa. Co więcej, firmy oferujące posiłki dla zwierząt zapewniają, że dania są tak dobre, że mogą posmakować nawet ludziom!