Zmarła słynna aktorka, jedna z ikon światowego kina.
Odeszła „w otoczeniu swoich dzieci” w Nemours pod Paryżem.
zdjęcie ilustracyjne – pixabay
Claudia Cardinale nie żyje
Claudia Cardinale to słynna włoska aktorka. Urodzona w Tunisie (stolica Tunezji) w 1939 roku, w 1957 r. podczas Tygodnia wygrała konkurs na „Najpiękniejszą Włoszkę w Tunezji”. Następnie przeprowadziła się do Rzymu, rozpoczęła karierę aktorską i stała się wzorem energicznej, spontanicznej i szczerej kobiety.
Jako aktorka współpracowała z największymi reżyserami, takimi jak Luchino Visconti, Federico Fellini, Richard Brooks, Henri Verneuil i Sergio Leone.
Zagrała w filmach takich jak „Dziewczyna z walizką”, „Syn Marnotrawny”, „Osiem i pół”, „Różowa pantera” czy „Jego dziewczyna”.
Aktorka pracowała nieprzerwanie przez wiele dekad i zagrała w niemal stu filmach.
„To, co najbardziej mnie dziś niepokoi, to to, że gdy tylko aktorka kończy 60 lat, ląduje w koszu, z nielicznymi wyjątkami. Ja mam 79 lat i wciąż pracuję, ale nie interesują mnie pieniądze. Zależy mi na pomaganiu reżyserom, którzy dopiero zaczynają”
– mówiła w w wywiadzie dla Variety.
Claudia Cardinale zmarła 23 września 2025 t. w wieku 87 lat.
Katarzyna Stoparczyk popularność zdobyła dzięki programowi „Dzieci wiedzą lepiej”, który prowadziła w radiowej Trójce. Następnie była prowadzącą analogiczne show, lecz w telewizji i był to format o nazwie „Duże Dzieci”. W marcu 2023 roku założyła własny kanał na youtube „Dajcie nam głos‼️ Kasia Stoparczyk i Dzieci”, gdzie także rozmawiała z dziećmi na różne tematy.
Jeden z wywiadów nosi frapujący tytuł ,,Nasz nowy prezydent”. Bohaterem jednak nie jest żaden z polskich prezydentów, a kilkuletni chłopiec, który twierdzi, że to właśnie on jest prezydentem.
W tej rozmowie Katarzyna Stoparczyk w charakterystyczny dla siebie sposób prowadzi z chłopcem rozmowę. Nie „prostuje” błędów, nie poucza, tylko podąża za logiką dziecka i zadaje kolejne pytania, by zrozumieć tok myślenia chłopca i jego spojrzenie na daną sprawę.
Warto posłuchać tego wywiadu, bo może być on wzorem dla nas, dorosłych, na to by patrzeć na dzieci z szacunkiem i starać się je zrozumieć, zamiast narzucać własny tok myślenia.
Poniżej publikujemy nagranie z „prezydentem”, a także kilka innych rozmów Kasi Stoparczyk z dziećmi.
Katarzyna Stoparczyk urodziła się 17 maja 1970 r. w Oleśnicy. 5 września 2025 r. zginęła w tragicznym wypadku w Jeżowem [więcej na ten temat tutaj].
Czy myślałaś kiedyś, żeby wpleść sobie koraliki we włosy, czy coś?
Sportsmenka była raczej przygotowana na pytania dotyczące jej meczów czy treningów i nie kryła swojej dezaprobaty:
Co to jest za pytanie, przepraszam?
Czy myślałam o tym, żeby wpleść sobie koraliki we włosy?
Nie.
O co chodzi? Co to jest za pytanie?
Wiele osób uznało reakcję Polki za prawidłową, a samo pytanie za seksistowskie. Jednak na przykład Tomasz Roy Szabelewski czyli Elitarny Łubuz, przypomniał, że wcześniej Iga sama poruszała „lekkie” tematy jak choćby opowiadając o makaronie z truskawkami.
Tymczasem tenisistka dostała kolejne pytanie, które uznała za niewłaściwe.
Tym razem inny dziennikarz zadał pytanie z podtekstem.
Czy czujesz, że potrzebujesz przerwy na odbudowanie zdrowia psychicznego?
Po czym zaraz się z mitygował.
Nie mówię, że je utraciłaś…
Ale tenisistka poczuła się zaatakowana:
Dlaczego tak mówisz?
– zapytała.
A ten tłumaczył:
Po prostu się zastanawiałem. Wiesz… to po prostu dużo… Dużo się dzieje.
Porozmawiaj z osobami odpowiedzialnymi za harmonogram. Musimy się dostosować.
– odparowała Świątek.
Po czym przeszła do „ataku”.
A czy ty potrzebujesz przerwy dla zdrowia psychicznego?
– zapytała, a na sali rozległy się śmiechy.
– Przepraszam?
Wyglądasz, jakbyś potrzebował przerwy.
– kontynuowała.
Dziennikarz przyznał że potrzebuje.
– Tak.
– Więc to tu robisz?
– Musimy przetrwać do końca turnieju.
Powodzenia
– powiedziała Iga.
Ta wymiana zdań nie była zbyt przyjazna. A patrząc na tenisistkę wydaje się, że jest już mocno zmęczona, Być może to też sprawia, że drażnią ją różne sprawy czy pytania.
Od dłuższego czasu toczą się dyskusje dotyczące osób otyłych i tego, ile zajmują miejsca np. w środkach komunikacji, czy na widowni – kin, teatrów czy stadionów.
Pomysły na nakładanie dodatkowych opłat dla – kolokwialnie mówiąc – grubych ludzi, spotykały się z ostrymi sprzeciwami i zarzutami o dyskryminację. W końcu jednak linie lotnicze wyłamały się z tego schematu i podjęły decyzję dotyczącą otyłych pasażerów.
zdjęcie ilustracyjne – pixabay
Linie lotnicze osoby otyłe
Problem otyłości jest szczególnie mocno zauważany w USA i to właśnie tam linie lotnicze Southwest Airlines zapowiedziały wprowadzenie dodatkowych opłat dla osób ponadwymiarowych. Konkretnie dla takich, które nie zmieszczą się w podłokietnikach fotela.
Obecnie więc osoby otyłe muszą wykupić dwa miejsca w samolocie:
„Aby zapewnić sobie miejsce, informujemy klientów, którzy wcześniej skorzystali z polityki dodatkowych miejsc, że powinni ją wykupić podczas rezerwacji”
– informuje przewoźnik*
Osoby otyłe, dwa miejsca w samolocie
Linie zapewniają jednak, że niektórzy pasażerowie mogą liczyć na zwrot kosztów drugiego miejsca, ale pod określonymi warunkami.
Southwest twierdzi, że nadal będzie zwracać pieniądze za drugi bilet zgodnie z nową polityką dotyczącą dodatkowych miejsc, jeśli lot nie będzie w pełni zarezerwowany w momencie wylotu, a oba bilety pasażera zostały zakupione w tej samej klasie rezerwacyjnej. Pasażer musi również złożyć wniosek o zwrot pieniędzy w ciągu 90 dni od daty wylotu.
– podaje CNN.
Kluczową zmianą jest jednak sam obowiązek wykupienia dwóch miejsc. Jeśli ktoś go nie dopełni, będzie musiał to zrobić na lotnisku. Jednak, gdy lot będzie miał pełne obłożenie, konieczna będzie całkowita zmiana rezerwacji.
„Co jem w ciągu dnia jako gruba dziewczyna?”
Osoby otyłe takie przepisy uważają za „represje” i dyskryminację. Powołują się także na ruch body positive oraz różne problemy zdrowotne, które (rzekomo?) uniemożliwiają im schudnięcie.
Najczęściej jednak problem jest nadmierna podaż kalorii. Współcześnie bowiem żywność jest bardzo wysokokaloryczna, a coraz mniej osób pracuje fizycznie, aie wszyscy też uprawiają sport.
Sztuczna inteligencja może okazać się bardzo przydatna, ale niesie też wiele zagrożeń.
Jedno z nich jest przerażające!
zdjęcie ilustracyjne – pixabay
Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości radzi, by do AI podchodzić z dystansem. Nie przyjmować za pewnik wszystkich proponowanych rozwiązań, możliwości czy treści, ale je weryfikować. Jeśli tego nie zrobimy, możemy być zagrożeni.
Jak korzystać z AI, by było to bezpieczne?
Jeśli już korzystamy ze sztucznej inteligencji, chata GPT czy innych tego typu narzędzi, zastosujmy te wskazówki:
„Zawsze czytaj [wygenerowany przez AI tekts – przyp. red.] z dystansem. Nie traktuj wygenerowanego tekstu jako „prawdy objawionej”. Zadaj sobie pytania: Czy to brzmi jak ja? Czy zgadzam się z tym? Czy to uczciwie przedstawia temat?
Uważaj na zakupy online – AI nie potrafi ocenić wiarygodności sklepów, dlatego zawsze samodzielnie sprawdzaj źródła i opinie przed zakupem.
Dostosuj tekst do siebie. AI może podpowiedzieć strukturę, zwroty, fakty – ale dodaj własny komentarz, emocje, punkt widzenia. To ty jesteś autorem, nie narzędzie.
Zachowuj krytyczne myślenie. Nawet jeśli odpowiedź wydaje się sensowna – sprawdź źródła.
Traktuj AI jak rozmówcę, nie eksperta. Najlepsze efekty daje rozmowa z AI – zadawanie pytań pomocniczych, pogłębianie tematu, szukanie kontrargumentów”*
Ryzyko korzystania ze sztucznej inteligencji
Ludzki mózg lubi upraszczać pewne działania, bo dzięki temu oszczędza energię. Na przykład, gdy już nauczymy się jeździć samochodem, biegi wrzucamy „machinalnie” – nie zastanawiamy się za każdym razem, jakie bieg teraz wrzucić.
W dobie Internetu poszliśmy o krok dalej i zamiast posiąść pewną wiedzę, uczyć się – wolimy to wygooglować.
Jednak z AI idziemy jeszcze dalej i… przestajemy myśleć. Przez to też oddajemy kontrolę nad wieloma sprawami, sztucznemu tworowi.
…nie pozbawiaj siebie myślenia krytycznego, bo to ono jest fundamentem Twojej autonomii – zdolności do samodzielnego oceniania świata, odróżniania prawdy od manipulacji, wyboru tego, co dobre, a nie tylko wygodne. Bez myślenia krytycznego stajemy się biernymi konsumentami cudzych narracji, decyzji i wartości.
Myślenie krytyczne to granica, której nie może przekroczyć żadna maszyna.
– przypominają eksperci z Centralne Biura Zwalczania Cyberprzestępczości.
Pamiętajmy też, że nasz gatunek to homo sapiens, czyli człowiek rozumny, a inaczej: myślący.
W wieku 66 lat zmarł Stanisław Sojka. Okoliczności jego śmierci są szokujące, bo stało się to tuż przed występem na Top of the Top Sopot Festival 2025.
Artysta zdążył jednak wziąć udział w próbie, a w sieci pojawiło się nagranie.
https://www.instagram.com/nataliagrosiak/
Stanisław Sojka Top of the Top Sopot Festival
13 sierpnia 2025 r. na profilu Stanisława Sojki zamieszczono nagranie, w którym piosenkarz zaprasza na festiwal:
Jestem Staszek Sojka. Pięknie się kłaniam.
I chciałem zaprosić 21 sierpnia na festiwal Top of the Top Sopot Festival, w ramach którego odbędzie się koncert Orkiestra Mistrzom.
Mistrzowską orkiestrą będzie Orkiestra Rodziny Grot, a ja będę miał zaszczyt zaśpiewać z nimi kilka utworów, w tym jeden z Natalią Grosiak.
I właśnie wspomniana Natalia Grosiak opublikowała nagranie z próby ze Stanisławem Sojką.
To był ogromny zaszczyt Pana poznać, Panie Stanisławie. Ogromnie się cieszyłam na nasz wspólny występ. Bardzo się też stresowałam. Ale od Pana dostałam ogrom wsparcia, luzu i uśmiechu. Dziękuję…
– napisała.
A na filmiku widzimy piosenkarkę, która w duecie ze Stanisławem Sojką śpiewa utwór „Cud niepamięci”.
Artysta wygląda dobrze (choć w oczy rzuca się spora nadwaga) i bez żadnych problemów wykonuje piosenkę.
Nie wiemy jednak, co działo się później. A jak informuje Trojmiasto.pl:
Według nieoficjalnych informacji, które pojawiły się w ogólnopolskich mediach, podczas próby przed koncertem muzyk miał zasłabnąć i został przewieziony do szpitala. Niestety, mimo starań lekarzy, zmarł.
AKTUALIZACJA:
Informacja o śmierci artysty „po zasłabnięciu” na próbie, była nieprawdziwa. Prokuratura ujawniła okoliczności śmierci Stanisława Sojki [tutaj]
Jednocześnie w dobę po śmierci muzyka, także stacja TVN zdecydowała się na publikację nagrania z innej części próby Stanisława Sojki.
20-letnia Roksana Węgiel kilka dni temu poinformowała o swojej wyprowadzce do Londynu.
Młoda gwiazda wypowiadała się w liczbie pojedynczej. Pojawiły się więc, pytania, co z jej mężem?
https://www.instagram.com/roxie_wegiel/?hl=pl
Roksana Węgiel i Kevin Mglej (ur. 1996) ślub wzięli w 2024 roku. Od tej pory młode małżeństwo było nierozłączne. Tymczasem Roxie na instagramie poinformowała, że podczas swojego pobytu w Rzymie:
Dowiedziałam się, że dostałam się na jeden ze 100 najlepszych uniwersytetów na świecie i przeprowadzam się do Londynu
Przeprowadzka związana jest z podjęciem studiów na Nottingham Trent University, gdzie młoda gwiazda ma kształcić się na kierunku Commercial Songwriting & Production. Zajęcia zaczynają się już 15 września, więc gwiazda już niedługo opuści Polskę. Zapowiedziała jednak, że będzie przyjeżdżać do kraju na koncerty/
Uważam, że to jest świetna przygoda, chociażby pod względem tego, że będę musiała pogodzić życie na dwa państwa. Częściowo się tam przeprowadzam. Nikogo tam nie znam, więc będzie coś zupełnie nowego*
– powiedziała w RMF FM.
Najwyraźniej jednak w tych planach nie został uwzględniony Kevin Mglej. Dlaczego?
Towarzyszem tej przeprowadzki nie będzie jednak Kevin Mglej. Producent i autor tekstów zostaje w kraju z powodu licznych obowiązków zawodowych.
Tamara Gonzalez Perea w 2020 roku pożegnała się z pracą w „Pytaniu na Śniadanie”.
Atmosfera wokół jej odejścia nie była przyjemna/ TVP twierdziło, że Tamara i Robert El Gendy jako para prowadzących mieli słabe wyniki oglądalności. Gonzalez Perea ujawniła jednak, że chodziło o pieniądze.
Stacja próbowała wymusić na celebrytce korzystanie z usług Impresariatu TVP i tym samym oddawanie procentu od przychodów. Tamara prowadziła program tylko 1 dzień w tygodniu, a więcej zarabiała z innych projektów, więc na taki układ nie mogła przystać.
W efekcie doszło do zerwania współpracy, a po latach celebrytka wraca do telewizji.
https://www.instagram.com/tamaragonzalezperea/
Tamara Gonzalez Perea popularność zyskała jako blogerka modowa „Macademian Girl”. Następnie przez 2 lata była prowadzącą „Pytanie na Śniadanie”, po czym całkiem zmieniła branżę. Obecnie w jej bio na instagramie czytamy, że zajmuje się terapią i medycyną alternatywną:
Ekspertka Transformacji Holistycznej Prowadzę Ustawienia Systemowe Transformuję kody i blokady rodowe Pracuję ze snami i podświadomością BUTIK @Laparica
Mimo to, zapewne tęskniła za „kamerą” bo zdecydowała się na powrót do telewizji. 35-latka została bowiem uczestniczką programu „Good Luck Guys”, który przez Prime Video jest opisywany następująco:
Dwanaścioro rozpieszczonych przez życie celebrytów i influencerów dociera na bezludną plażę w Malezji. Dobrani w duety będą walczyć o zwycięstwo w programie i 100 tysięcy złotych.
A sama Tamara Gonzalez Perea nie kryła swojej radości:
Stało się! Oficjalnie mogę już Wam powiedzieć…
Biorę udział w 2 sezonie programu GOOD LUCK GUYS na @primevideopl !
Przygoda mojego życia.
Tajlandia. Tropikalne upały, walka z własnymi słabościami, zmagania fizyczne, psychiczne, duchowe…
Pot, łzy, śmiech, krzyki, wzruszenia – czasem wszystko na raz
To nie jest tylko show. To była raczej próba charakteru.
To było też wejście na granice możliwości – i czasem krok dalej
– przyznała.
Emisja programu zaplanowana jest na wrzesień 2025 r.
Kilka dni temu Monika Richardson poinformowała o śmierci swojego psa Paco.
Zwierzak był młody, bo około dwuletni, a po nieudanej walce o życie pieska, dziennikarka dostała spory(?) rachunek.
https://www.instagram.com/monikarichardson/
53-letnia Richardson mocno przeżyła śmierć pieska:
Dzisiaj straciłam Przyjaciela.
Paco zmarł o 15.00, po nieudanej reanimacji. Po prostu stanęło mu serce.
Dziękuję światu za ten czas, który był nam dany. Przeżyliśmy wspólnie dwa cudowne lata. Paco był wspaniałym facetem, śmiałam się, że on jeden nigdy mnie nie zdradzi… (…)
Część mnie umarła dzisiaj razem z Tobą
– napisała.
Przyznała też, że Paco zgubiła jego własna żarłoczność [zobacz tutaj]
Nie dość jednak, że straciła przyjaciela, to jeszcze przyszło jej zapłacić rachunek od weterynarza. Dziennikarka była najwyraźniej zszokowana kwotą – ponad 1800 złotych.
Jak przyznała, w smutku dostaje wsparcie od swoich fanów, ale:
…jest też wiele pytań o to, gdzie zmarł mój ukochany spaniel.
Zostawiam więc tutaj nazwę kliniki i nazwisko jej dyrektora, a także rachunek, który musiałam zapłacić za cztery ostatnie godziny życia Paco.
Wiecie, ja się nie znam oczywiście, ale wydaje mi się, że czegoś tutaj zabrakło. Jakiejś elementarnej przyzwoitości, odrobiny empatii. Mam wrażenie, że coś się zepsuło podczas zamiany pacjenta na klienta, a opisu leczenia na „raport sprzedaży”. Ale może się mylę. Mimo mojego wieku i mimo utraty wielu bliskich, to było pierwsze zwierzę – członek rodziny – którego śmierć przeżyłam.
Dbajcie o swoich Przyjaciół
Pod tym postem rozgorzała prawdziwa burza. Część osób także była zdziwiona wysokością kosztów a także ich opisem.
Śmierć przyjaciela to niepowetowana strata. 1800 zł wydane na próbę ratowania go to żadne pieniądze. Zaloze sie, ze dałaby Pani i 3 x tyle, żeby tylko pies ptmrzezyl. Niestety medycyna to nie mechanika samochodowa.
Wstyd. Pani Celebrytka, udając się do kliniki weterynaryjnej z psem – nie na szczepienie a – w STANIE ZAGROŻENIA życia w celu ratowania go (co nie zawsze jest możliwe) jest zdziwiona, że za wykonaną usługę- wymagającą wykwalifikowanego personelu, wiedzy, doświadczenia, sprzętu, leków należy zapłacić? 1800zł w klinice referencyjnej w Warszawie to dużo?
Inni wręcz przeciwnie:
Wydanie leku . Już się człowiek trzęsie jak to wszystko czyta. Oj. Oj. Coś tu poszło nie tak.
Wow za przyjęcie do szpitala się płaci…
…powiem tak sama posiadam zwierzaki i wiem ile place za ich leczenie. Ja obecnie chodzę do mniejszych gabinetów weterynaryjnych. Bo kliniki potrafią sobie policzyć za to ,że przekroczyłeś próg i to jest masakryczne. Z mojego doświadczenia w tych klinikach jest jakaś znieczulica. Taśmowo przyjmują zwierzęta a poprawy zdrowia nie widać.
Dzisiaj weterynarze do biznesmeni, niestety o empatii można zapomnieć
Przypomnijmy, że średnia krajowa w Polsce w 2025 roku to około 6242 zł netto. Tym samym 1800 zł. to jedna czwarta takiej pensji. Natomiast dla wielu emerytów byłoby to niemal całe ich miesięczne świadczenie. Obiektywnie więc biorąc, ceny usług weterynaryjnych są bardzo wysokie.
Dr Julie Smith to światowej sławy psycholożka kliniczna. Jej najnowsza książka „Otwórz gdy…” to nietypowy poradnik, który nie jest osadzony wokół jednego tematu. Stanowi za to aż 26 krótkich rozdziałów dotyczących konkretnej sprawy, na przykład otwórz:
gdy masz do czynienia z pasywną agresją
gdy trudno prosić o pomoc
gdy brakuje Ci siły woli
gdy czujesz się jak oszust itp,
„W chwilach cierpienia i zagubienia większość z nas nie potrafi być głosem, który potrzebujemy usłyszeć. Nie dlatego, że jest z nami coś nie tak, ale dlatego, że wszyscy dopiero się uczymy. Dlatego ta książka jest przeznaczona dla każdego, dla naszych dzieci, które wyleciały z gniazda, dla przyjaciół, którzy mieszkają za daleko, dla rodziny, z którą nie potrafimy rozmawiać, a także dla nas samych, gdy potrzebujemy przewodnictwa.”