Krzysztof Bosak przyparty do muru! Wrzuci do puszki WOŚP czy nie?

Krzysztof Bosak, wicemarszałek Sejmu i prezes Ruchu Narodowego, w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” został zapytany o WOŚP.

Prowadzący rozmowę Jacek Nizinkiewicz dociskał polityka w temacie WOŚP.

 

https://www.instagram.com/krzysztofbosak/

 

Na przestrzeni lat Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy stała się „instytucją”, którą „trzeba” popierać, a „nie wolno” krytykować. W tym roku jednak na przykład TV Republika ruszyła z akcją, w której zachęca by nie wspierać WOŚP [więcej na ten temat tutaj].

Nic więc dziwnego, że także Krzysztof Bosak został zapytany o akcję firmowaną przez Jerzego Owsiaka. Co odpowiedział polityk?

 

Krzysztof Bosak WOŚP

Na WOŚP da Pan pieniążek, czy jednak nie?

– zapytał Jacek Nizinkiewicz.

 

Bosak przyznał:

 

Nie należałem nigdy do darczyńców tego wydarzenia.

 

Na to dziennikarz dopytywał:

 

To podejdzie ktoś do Pana z serduszkiem i z puszką, pogoni Pan?

 

Nie, zawsze staram się uprzejmie (…)

– odpowiedział polityk.

 

Ale Nizinkiewicz nie odpuszczał i po raz trzeci zapytał:

 

Okaże Pan wtedy dobre serce czy niekoniecznie?

 

Prezes Ruchu Narodowego wyjaśnił:

 

W sensie wrzucenia czegoś do puchy? Nie.

Dlatego, że wiem, że część tych pieniędzy poszłaby na rzeczy, z którymi się nie zgadzam.

 

WOŚP jest medialnie wykreowane

Dalej Bosak podkreślił, że WOŚP była lansowana przez media w stopniu „nieproporcjonalnym do innych organizacji dobroczynnych”. Polityk uważa, że powinna być pewna proporcja, a nie promowanie jednej tylko „słusznej” akcji.

 

WOŚP poniesiono do rangi takiego dorocznego festiwalu dobroczynności mającego szczególny status medialny (…) To zostało medialnie wykreowane.

 

Myślę, że jest w Polsce bardzo wiele innych ludzi, którzy w ciszy medialnej robią też dużo dobra i należy im poświęcić uwagę medialną.

 

Dodał też, że są inne organizacje, które większą ilość środków wydają na cele statutowe a nie na imprezy takie jak Przystanek Woodstock (obecnie Pol’and Rock Festival) oraz że lepiej swoje środki skierować do tych mniejszych podmiotów.

Poniżej nagranie oraz cały wywiad.

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Krzysztof Bosak (@krzysztofbosak)

 

Edyta Górniak wbija szpilę byłemu managerowi! Ale mu dogadała!

We wrześniu 2024 r. Edyta Górniak nawiązała współpracę z nowym managerem. Za jej sprawy miał odpowiadać Bartłomiej Kunc z agencji BCM Live.

Teraz współpraca została zakończona, a z obydwu stron pojawiły się złośliwości.

 

https://www.instagram.com/edytagorniak/

 

Edyta Górniak, Bartek Kunc

Najpierw to agencja eventowo-produkcyjna zamieściła znaczący wpis, w którym informuje o zakończeniu współpracy z Edytą Górniak:

 

To była bardzo ciekawa podróż, jednak cały zespół BCM chce skupić się na projektach, które mają potencjał na sukces.

 

Bardzo szanujemy panią Edytę i oczywiście każdą narrację Artystki przyjmujemy.

Przygoda zapowiadała się bardzo ciekawie, ale może nie ten czas.

Trzymamy kciuki za dalsze działania zawodowe Pani Edyty.

 

Zespół BCM poszukuje natomiast nowego projektu z pełnym zaangażowaniem i partnerów z ambicjami na odniesienie sukcesu.

– napisano aluzyjnie.

 

Edyta Górniak nie pozostała dłużna i wbiła szpilę byłemu menedżerowi!

 

https://www.instagram.com/bcm_live/

 

Poinformowała też o oszustwach finansowych.

 

Z dniem 7 stycznia tego roku, po wcześniejszym rozpoznaniu sfałszowania dokumentów finansowych, zdecydowałam nie przedłużać okresu próbnego dla dalszej współpracy z osobą Pana Bartka Kunca.

 

Złośliwość w Jego publicznym wyjaśnieniu, dotycząca zwolnienia Go ze stanowiska managera, potwierdza Jego obawę przed obnażeniem dokumentów, które odebrałyby Mu wiarygodność przed każdym kontrahentem. Uspakajam zatem przerażony ton Jego wypowiedzi, iż nie planuję upubliczniać tych dokumentów, jedynie przekazać je Pełnomocnikom Prawnym.

 

Podjęłam próbę i ryzyko współpracy, gdyż lubię dawać ludziom szansę. Ale obok wiedzy praktycznej, uczciwość finansowa i Moralność liczą się dla mnie tyle samo.

– skwitowała.

 

 

https://www.instagram.com/edytagorniak/

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez BCM LIVE (@bcm_live)

 

Drogie masło? Krzysztof Stanowski z kuriozalną propozycją!

Krzysztof Stanowski (42 l.) to współzałożyciel Kanału Sportowego i założyciel Kanału Zero.

Rok temu dziennikarz sugerował, że będzie chciał startować w wyborach prezydenckich. Teraz zaś publikuje kuriozalne wpisy, w których określa siebie jako przyszłego prezydenta. Jeden z wpisów dotyczy masła!

 

https://www.instagram.com/krzysztof.stanowski/

 

Krzysztof Stanowski kandyduje na prezydenta?

Na początku 2024 roku przeprowadzający wywiad z Andrzejem Dudą, dziennikarz stwierdził:

 

„Chciałbym zobaczyć, jak wygląda kampania prezydencka od środka. Chciałbym nagrywać vlogi, by kamera za mną podążała. Chciałbym zobaczyć, jak to jest być kandydatem na prezydenta, a nie da się tego zrobić inaczej niż startując w wyborach, w związku z czym zamierzam to zrobić” [cyt. za Tok FM]

 

Następnie na platformie X wyjaśnił:

 

Chciałem doprecyzować: to, że chcę stratować w wyborach na prezydenta Polski nie oznacza, że chcę być prezydentem Polski. Oznacza jedynie, że chcę startować i z bliska obserwować ten cyrk i wziąć udział w debatach:)

 

Oficjalnie jednak do tej pory nie potwierdził startu w wyborach. Natomiast uważając kampanię za „cyrk”, publikuje posty w prześmiewczym stylu.

 

Krzysztof Stanowski – ceny masła

Na jednym ze zdjęć widzimy Stanowskiego na progu domku na wodzie (najprawdopodobniej na Malediwach), z domku jest zjeżdżalnia wprost do wody, a podpis głosi:

 

Dzień dobry. Jako przyszły prezydent chciałem wam przypomnieć, że rozwiązaniem na ciasne mieszkania wciskane wam przez deweloperów może być wanna na zewnątrz! Więcej porad już wkrótce!

 

Kolejna porada przyszłego kandydata(?) na prezydenta dotyczy masła.

Na fotografii Krzysztof Stanowski „częstuje” się mini-masłem z hotelowego bufetu, a Polakom radzi:

 

…możecie też kreatywnie iść po swoje (masło). Pro tip: podczas wycieczki all-inclusive idziecie na stołówkę i bierzecie masło… za darmo! Za darmo! Po prostu bierzecie i smarujecie. Zamiast więc sprawdzać ceny w sklepie, jedźcie na wakacje, gdzie wszystko będzie ZA DARMO. Ja mam myśleć za was? W sumie mogę! #Stanowski2025

– napisał.

 

Oczywiście tego typu wpisy nie są traktowane serio, a pod postami roi się od prześmiewczych komentarzy.

Ciekawe więc, czy Stanowski faktycznie wystartuje w wyborach prezydenckich, by „z bliska obserwować ten cyrk”.

 

 

 

 

 

Dramat inwestora! 740 mln dolarów omyłkowo wylądowało na wysypisku śmieci!

James Howells to specjalista IT, który inwestował w kryptowaluty.

Mężczyzna omyłkowo wyrzucił twardy dysk, na którym znalazły się bitcoiny. Niestety, w uwagi na decyzję władz, nie może ich odzyskać.

 

zdjęcie ilustracyjne – pixabay

 

Do zdarzenia doszło w 2013 roku, gdy Howells pozbył się zaszyfrowanego dysku twardego, myląc jedno urządzenie z drugim. Wyrzucony na śmieci dysk zawierał kryptograficzny klucz prywatny do 8000 Bitcoinów. W tamtym czasie wydawało się, że nie ma to wielkiego znaczenia. Niedługo jednak wartość kryptowalut znacznie wzrosła i mężczyzna podjął kroki, by odzyskać utracony sprzęt.

 

Rada Miasta Newport odmówiła wydania pozwolenia na przeszukanie wysypiska. Mimo tego, że James Howells obiecywał przekazanie 30% wartości kryptowalut. Mężczyzna się nie poddawał i zakładał kolejne sprawy.

Pod koniec 2024 roku kryptowaluty zapisane na dysku były warte 750 milionów dolarów. Z tego względu w grudniu 2024 r. James Howells pozwał Radę Miasta o tę kwotę, jednak rada stwierdziła, że ​​obecnie urządzenie jest jej własnością.

W styczniu 2025 r. Sąd oddalił pozew mężczyzny, a inwestor nie krył swojego rozgoryczenia:

 

„Sprawa odrzucona na najwcześniejszym przesłuchaniu nie daje mi nawet możliwości wytłumaczenia się ani szansy na sprawiedliwość w jakiejkolwiek formie. Było tak wiele rzeczy, które można było wyjaśnić w pełnym procesie i tego się spodziewałem” — powiedział.

 

Dodał, że „próbował nawiązać kontakt z Radą Miasta Newport na wszelkie możliwe sposoby przez ostatnie 12 lat” i teraz, gdy powiedziano mu, że czas się skończył, poczuł się jak „kopniak w zęby”.

– informuje BBC.

 

„To orzeczenie odebrało mi wszystko i nie zostawiło mnie z niczym. To wielki brytyjski system niesprawiedliwości uderza ponownie”.

 

Reprezentant Rady Miasta argumentował, że twardy dysk jest teraz własnością miasta, a ponadto przepisy dot. ochrony środowiska zabraniają przekopania terenu.

Obecnie na wysypisku, gdzie trafił twardy dysk jest 1,4 mln ton odpadów. Howells jednak zawęził lokalizację dysku twardego do obszaru obejmującego 100 000 ton.

 

źródło: BBC

Luna narzeka na bogactwo rodziców! W czym jej ono przeszkadza?

Luna czyli Aleksandra Katarzyna Wielgomas (25 l.) to piosenkarka i autorka tekstów, reprezentantka Polski w 68. Konkursie Piosenki Eurowizji w 2024 roku.

Aleksandra Wielgomas od dziecka związana jest ze sztuką – chodziła do szkoły podstawowej w klasie skrzypiec, od dziecka śpiewała w chórze i występowała w spektaklach Teatru Wielkiego, ukończyła też studia na wydziale artes liberales na Uniwersytecie Warszawskim – Są to studia zajmujące się badaniami interdyscyplinarnymi ze specjalności: literaturoznawstwo, kulturoznawstwo, historia, filozofia, socjologia, psychologia, politologia, historia sztuki, prawo, etnologia, archeologia i teatrologia.

Jak można się domyślić, w realizacji artystycznych pasji Luny, pomagali jej rodzice – właściciele firmy Dawtona. Niedawno jednak piosenkarka stwierdziła, że bogactwo rodziców jej przeszkadza. Pytanie, w czym?

 

https://www.instagram.com/musicofluna/

 

Luna Wielgomas rodzice

W wywiadzie dla serwisu newseria.pl*, nazywana „keczupową księżniczką” Aleksandra Wielgomas stwierdziła:

 

Myślę, że status materialny moich rodziców przeszkadza w mojej karierze, wcale nie traktuję tego jako coś, co mi pomogło. Ludzie wysnuwają jakieś teorie, że rzekomo moi rodzice pomogli mi osiągnąć sukces, a ja na przykład na swojej skórze widzę to na odwrót. Bo w momencie, kiedy wszyscy zaczęli się interesować moim życiem, moją rodziną i szukali na ten temat różnych informacji, to mi to utrudniło wiele rzeczy.

 

Kinga Rusin: „Dom Perignon lał się strumieniami”

 

„Keczupowa księżniczka”

Jak powiedziała Luna, niektórzy ludzie twierdzą, że rodzice „kupili” jej Eurowizję. A tego typu komentarze bardzo negatywnie wpływają na psychikę wokalistki:

 

Przede wszystkim bardzo weszło mi to na poczucie wartości, bo przestałam myśleć o sobie jako o niezależnej artystce, tylko weszłam w głupie schematy, że ja jestem czyjąś córką. A przecież to w ogóle nie ma znaczenia, czyją jestem córką, siostrą i tak dalej, bo ja jestem osobnym bytem, niezależną jednostką, sama o sobie stanowię, zajmuję się zupełnie czymś innym niż moi rodzice i tak naprawdę tworzę od wielu lat.

 

Obserwując jednak poczynania Luny, można sądzić, że celuje ona w rynek międzynarodowy. Znaczna większość jej piosenek jest po angielsku. I także w tym języku piosenkarka komunikuje się w social mediach. Zagranicą zaś mało kto będzie kojarzył, że Luna to córka właścicieli Dawtony, trudno więc mówić o „przeszkadzaniu” w karierze…

 

*cyt. https://lifestyle.newseria.pl/

 

 

Paragon grozy na Gubałówce! Tyle zapłacili za grzańca!

Galopująca inflacja i wysokie marże w miejscowościach turystycznych sprawiają, że często zaskoczeni jesteśmy cenami.

W sieci pokazano kolejny „paragon grozy”. Tym razem za grzane wino na Gubałówce.

 

https://www.threads.net/@bogusz_o_finansach/post/DEh2wQPoYmk?xmt=AQGz04ZG7ZYnBX9HZa1NiXo0whKYx89oQD3It3bysXs4Jw

 

Popularny grzaniec bardzo chętnie jest kupowany na zimowych jarmarkach czy z budek stojących na ulicach miast. Nie mogło go też zabraknąć w Zakopanem.

 

Grzaniec na Gubałówce

Jednak o ile w wielu miejscowościach za grzańca zapłacimy około 20 czy 30 zł., to na Gubałówce cena wyniosła 55 zł. Na paragonie zaś widzimy dwie sztuki czyli łączna kwota to 110 zł.

 

Grzaniec na Gubałówce za 55 zł w kubeczku? Paragon grozy w pełnej krasie. Wygląda na to, że nawet zimowe ciepło ma swoją inflacyjną cenę. 'Taki mamy klimat’ – nie tylko pogodowy.

– napisał użytkownik „Bogusz o finansach”.

 

Część osób krytykowała tak drogiego grzańca.

 

Czysty debilizm kupującego byłem w weekend i zapłaciłem w kilku punktach max 25 zł

 

Za chuja bym nie dał 55zl… naiwni Ci którzy płacą… nie wiem kto bardziej jebniety, czy góral… czy jednak klient

 

Część jednak miała inny money mindset i nie narzekała na cenę.

 

Panie Boguszu, już kiedyś o tym wspominałem. Paragony grozy są dla ludzi, którzy mają problemy z czytaniem. Dla reszty jest menu z cenami do zaakceptowania albo nie.

 

To nie widziałeś wcześniej ceny? Gubałówka to Gubałówka, rządzi się swoimi prawami. Nie rozumiem po co robisz hałas? Albo jedziesz i kupujesz świadomie albo dziadujesz i zabierasz swój termokubku.

 

Towar kosztuje tyle ile zapłaci kupujący ‍♀️ skoro ktoś zapłacił to widocznie zaakceptował cenę, a być może to był najlepszy grzaniec w jego życiu

– pisali.

 

 

https://www.threads.net/@bogusz_o_finansach/post/DEh2wQPoYmk?xmt=AQGz04ZG7ZYnBX9HZa1NiXo0whKYx89oQD3It3bysXs4Jw

Źródłowy post tutaj

 

Zarobił 330 tysięcy na „nic nie robieniu”!

Shoji Morimoto (41 l.) to Japończyk, który w ciągu roku zarobił 80 tysięcy dolarów (ponad 330 tysięcy złotych).

Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że mężczyzna nie wykonuje żadnej konkretnej pracy. Wręcz przeciwnie, znany jest z nie robienia niczego.

 

https://x.com/pubity/status/1717655084547383753/photo/1

 

Shoji Morimoto został zwolniony z pracy w 2018 roku:

 

…jego przełożony skrytykował go za brak inicjatywy i „nierobienie niczego” wartościowego dla firmy.

– podaje CNBC*

 

Jednak ten zarzut, mężczyzna przekuł w swój atut. Obecnie oferuje on jedynie swoją obecność i można go wynająć na różne okazje:

 

Morimoto w swojej codziennej pracy wypożycza się obcym ludziom, którzy szukają czyjegoś towarzystwa w niemal każdej sprawie. Prośby te mogą obejmować czekanie na maratończyka na mecie, a także rozmowę wideo, podczas gdy znudzona klientka odnawia i sprząta swój pokój. Kiedyś klientka, która nie mogła pójść na koncert z przyjaciółką, wynajęła Morimoto, aby zajął jej miejsce.

 

Zarobił 330 tysięcy czyli niemal 4 tys. zł miesięcznie na „nic nie robieniu”!

Co ciekawe, zapotrzebowanie na usługę „nic nie robienia” jest spore, bo w zeszłym roku Shoji Morimoto dostał około tysiąca zapytań:

 

…pozwala swoim klientom decydować, ile mu zapłacić. Kiedyś pobierał stałą opłatę w wysokości od 10 000 jenów do 30 000 jenów (od 65 do 195 dolarów) za sesję trwającą od dwóch do trzech godzin i zarobił około 80 000 dolarów w zeszłym roku.

 

Jak wskazuje CNBC, fenomen mężczyzny i jego oferty polega na tym, że ludzie często potrzebują czyjegoś towarzystwa, by poczuć się raźniej. Nie chcą jednak wchodzić w relację czy związek, więc wystarczy sama obecność kogoś innego i za to gotowi są zapłacić.

 

źródło/cytaty: cnbc.com

Wydał 1000 zł. na zdrapki. Ile wygrał?

Andrzej z Plutycz to jeden z bohaterów serialu „Rolnicy. Podlasie”. Mężczyzna prowadzi też własny kanał na youtube.

Z uwagi na okres zimowy i mniejszą ilość pracy, pan Andrzej postanowił zagrać w zdrapki.

 

https://www.youtube.com/watch?v=16ZzRMhMpto

 

Andrzej z Plutycz poinformował, że wygraną chce przekazać na Dom Dziecka w Białymstoku. Powiedział, że ma cztery rodzaj zdrapek oraz, że kupił te najdroższe – po 10 zł.

Tym samym do zdrapania miał 100 zdrapek. Sądził, że z czystej statystki, trafi mu się jakaś większa wygrana, którą przekaże na szczytny cel.

 

Następnie pokazał cały proces zdrapywania wszystkich zdrapek. I niestety okazało się, że wygrana była niewielka. Łącznie bowiem z tysiąca złotych, wygrał tylko 660 zł. Mimo to, zgodnie z obietnicą, pan rolnik zapewnił, że wygraną przekaże na Dom Dziecka.

 

Ten eksperyment potwierdza jedynie, że zdrapki – jak sama nazwa mówi – to gry losowe. I tym samym, mamy niewielki wpływ na wygraną.

Całe nagranie poniżej.

 

 

Anna Popek wygrała w sądzie! „Jeśli plują ci na głowę – trzeba reagować”

Anna Popek (56 l.) niemal przez całe swoje życie zawodowe związana była z Telewizją Polską. Ta współpraca zakończyła się jednak na początku 2024 roku.

Obecnie dziennikarka pracuje w Telewizji Republika i przekazała informację o wygranym procesie sądowym.

 

https://www.instagram.com/annapopek_official/?hl=pl

 

Dobre wieści przyszły na początku 2025 r. To wtedy Anna Popek przekazała, że wygrała sprawę z Agorą i należącym do niej serwisem „Plotek”.

Jak wyjaśnia dziennikarka:

 

Chodziło sytuację sprzed lat. Gdy zostałam skierowana do pracy w TVP Info, wysłano mnie na tzw. plac. Robiłam tam program poranny o tematyce lifestylowej. Gruchnęła wówczas informacja wytworzona przez Plotek, że starałam się o prowadzenie głównych wiadomości, ale że casting zakończył się dla mnie fatalnie. A co więcej, rzekomo mówiono w kuluarach, że nie potrafię nawet czytać z promptera…*

 

„Nie zostawię tego bez echa”

Dziennikarka przyznała, że nikt z Plotka się z nią nie kontaktował, a opublikowano artykuł naruszający jej wizerunek.

 

Mój warsztat dziennikarski i moje dobre imię zostały przez to naruszone i nadszarpnięte. Nie wiem, kto był autorem tejże plotki, jakie były prawdziwe intencje, ale na pewno nie miało to nic wspólnego z prawdą. Nigdy nie chodzę do sądu, ale wtedy postanowiłam, że nie zostawię tego bez echa. Jeśli plują ci na głowę – trzeba reagować*

– powiedziała.

 

W ramach zadośćuczynienie „Plotek” przez dwa tygodnie ma publikować przeprosiny za pomówienie dziennikarki.

 

*cyt. https://blaskonline.pl/

Telewizja Republika organizuje wyjazd na inaugurację Donalda Trumpa. Cena zwala z nóg!

Telewizja Republika organizuje wyjazd na inaugurację prezydentury Donalda Trumpa.

Organizujemy w dniach 20 – 21 stycznia w Waszyngtonie pierwsze transatlantyckie forum polityczne.

W planie dyskusje, wymiana poglądów i rozmowy o geopolitycznych wyzwaniach po obu stronach Atlantyku.

– napisał Michał Rachoń.

 

A stacja zapewnia, że każdy może wziąć udział w tym historycznym wydarzeniu. Trzeba jednak wykupić sobie pakiet na taki wyjazd.

 

https://www.facebook.com/DonaldTrump

 

„Inauguracja Donalda Trumpa na 47. prezydenta Stanów Zjednoczonych ma się odbyć w poniedziałek 20 stycznia 2025 r. na zachodnim froncie Kapitolu Stanów Zjednoczonych w Waszyngtonie. Wydarzenie to będzie drugą inauguracją Trumpa na prezydenta i 60. inauguracją prezydencką w USA. JD Vance zostanie zaprzysiężony na 50. wiceprezydenta Stanów Zjednoczonych.”*

 

I właśnie w tej inauguracji można wziąć udział w ramach „wycieczki” z TV Republika.

Jak czytamy na stronie wydarzenia – trump2025.pl** – w ramach wyjazdu, uczestnicy wezmą udział w ceremonii obejmowania przez Trumpa urzędu prezydenta.

 

Nasza grupa będzie uczestniczyć w wydarzeniu zorganizowanym w strefie ogólnodostępnej, co zapewni niezapomniane wrażenia.

 

Następnie przewidziano Polsko-amerykański bankiet inauguracyjny.

 

To wyjątkowa okazja do nawiązania nowych znajomości, wymiany myśli oraz integracji w eleganckiej oprawie. Na miejscu czeka pyszny poczęstunek i atmosfera przyjaźni międzykulturowej.

 

 

Będzie też konferencja nt. przyszłości relacji transatlantyckich i przewidziano udział w nagraniu specjalnego spotu na antenę TV Republika.

 

Dostępne są dwa pakiety:

  • Podstawowy za 3900 zł.
  • Pakiet VIP za 5900 zł.

 

Organizatorzy jednak nie wyszczególnili jednak, co konkretnie zawiera pakiet podstawowy, a co więcej uwzględnia pakiet VIP. Wiadomo jednymi, że cena za wyjazd na inaugurację prezydentury Donalda Trumpa organizowany przez Telewizję Republika nie uwzględnia przelotu oraz noclegów. Stacja jednak zapewnia, że służy rekomendacjami w tej sprawie oraz że jest możliwość zorganizowania transferu lotniczego.

 

*cyt. Wikipedia

**https://trump2025.pl/