Wielki sukces cukierni. Jest otwarta tylko TRZY dni w tygodniu!

Zakładając własny biznes często zapętlamy się z pracą: wszystko robimy sami, przyjmujemy coraz więcej klientów i w efekcie -nawet mając pieniądze – nie mamy czasu ani siły, by z nich korzystać.

W takiej sytuacji możemy zrewidować swój styl zarządzania i wprowadzić zmiany. Jak pokazuje przykład cukierni znajdującej w jednej ze wsi pod Warszawą, takie zmiany mogą być nieoczywiste!

 

https://www.instagram.com/urszi_i/

 

Urszula Janusz, właścicielka Urszi Cakes właśnie świętuje 10-lecie swojej pracy jako cukierniczka. W podsumowaniu zamieszczonym na instagramie opowiedziała, jaka była jej droga do sukcesu. Zaczynała w 2014 roku nie mając kierunkowego wykształcenia:

 

Co ja będę robiła, przecież nie mam wykształcenia cukierniczego? Tego nikt nie weźmie, nikt nie kupi.

 

Nikt ze znajomych nie wierzył w powodzenie jej pomysłu, by otworzyć luksusową cukiernię na wsi:

 

Gdy otwieraliśmy cukiernię też wszyscy się dziwili. Co ja tam będę sprzedawała? (…) przecież nikt nie przyjedzie na wieś z miasta, żeby kupić jakieś ciasteczka.

 

A gdy jeszcze powiedziałam, że będziemy otwarci tylko w piątek , sobotę i niedzielę, tylko trzy dni w tygodniu, to już tym zdziwieniom nie było końca. (…)

 

Ale jakoś przyjeżdzacie do nas w ten piątek, sobotę i niedzielę. Przyjeżdżacie do nas do Żabiej Woli [pomiędzy Nadarzynem a Mszczonowem – przyp. red.] Przyjeżdżacie na ciasteczka, zamawiacie u nas słodkie stoły, zamawiacie torty.

– opowiada Urszula Janusz.

 

Tak więc w przypadku Urszi Cakes zadziałało kilka elementów. Z pewnością najważniejszym jest pasja do cukiernictwa i wysoka jakość produktów.

Jak jednak wytłumaczyć sukces cukierni otwartej tylko trzy dni w tygodniu? Zapewne działa tu mechanizm niedostępności i luksusu. Słodkości można kupić tylko w określone dni i co więcej, nie są one tanie. Na przykład za ciastko czy monoporcję zapłacimy  22-30 złotych, a za ciasta od stu złotych w górę.

 

Od jakiej kwoty zaczyna się BOGACTWO? [Zarobki w Polsce]

 

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez URSZULA JANUSZ (@urszi_i)

Money mindset – co to jest i jak wpływa na Twoje ZAROBKI?

pieniądze, banknoty, 500 zł

Money mindset to z angielskiego „sposób myślenia o pieniądzach”, jednak to określenie jest znacznie głębsze niż się wydaje na pierwszy rzut oka.

Co myślimy o pieniądzach? Większość ludzi odpowie, że chciałoby mieć ich więcej, więcej zarabiać, żyć w dostatku i być bogatymi. Ale to tylko powierzchnia, bo prawdziwy money mindset kryje się głębiej i to on determinuje nasze zarobki i poziom życia.

 

pieniądze, banknoty, 500 zł

 

Money mindset – co to jest

Większość przekonań na temat pieniędzy kryje się w naszej podświadomości i trzeba się chwilę zastanowić lub wręcz „pogrzebać” w naszym umyśle, by do nich dotrzeć.
Jeśli w dzieciństwie słyszałeś/słyszałaś, że nie ma pieniędzy, że brakuje pieniędzy, że pieniądze nie rosną na drzewach, że pierwszy milion trzeba ukraść itp. to już wiesz, że masz negatywne przekonania na temat pieniędzy. Nie są one Twoim przyjacielem i domownikiem, a czymś czego ciągle brakuje, a jednocześnie, żeby to mieć, trzeba być nieuczciwym cwaniakiem – a przecież nie chcesz taki/taka być.
Z tymi przekonaniami możemy się dosyć łatwo rozprawić. Przypomnieć sobie, to co słyszeliśmy w dzieciństwie i mówić coś wręcz odwrotnego.

Trudniej jest jednak z money mindset dotyczącym naszego poczucia własnej wartości i pewności siebie. W tym obszarze mieszczą się kwestie:

  • Na ile pieniędzy myślisz, że zasługujesz? Czy gdzieś wewnętrzni czujesz, że nie zasługujesz na bogactwo
  • Czy masz syndrom oszusta i nie czujesz się kompetentny/kompetentna do przyjmowania dużych sum?
  • Czy przerażają Cię duże kwoty? Konieczność płacenia podatków?
  • Czy uważasz, że dobrze będziesz zarządzać dużymi sumami pieniędzy, czy też ktoś robi to lepiej? (tata, mąż, żona, inni bogaci)
  • Czy masz zdolności do budowania bogactwa, jak sądzisz?
  • Jaka jest Twoja ogólna pewność finansowa?

 

W naszym podejściu do pieniędzy ważne jest też to, co z nimi robimy, tj.:

  • Co myślisz, że możesz, a czego nie możesz zrobić z pieniędzmi?
  • Jak Twoim zdaniem powinieneś zarządzać swoimi pieniędzmi (wydawać, oszczędzać, dzielić się)?
  • Czy można się chwalić pieniędzmi czy „pieniądze lubią ciszę”?
  • Jak Twoim zdaniem powinieneś zarządzać swoim długiem?

 

Jeśli Twój money mindset jest negatywny – czujesz, że nie zasługujesz na pieniądze, że pieniądze trudno zdobyć, że z pieniędzmi są same kłopoty, a może nawet, że bieda uszlachetnia, to podświadomie odpychasz od siebie pieniądze. Nawet jeśli w deklaracjach twierdzisz, że chcesz być bogaty/bogata, to i tak Twoje prawdziwe myśli i uczucia będą sabotować taki cel.

 

Co zatem zrobić, aby zmienić swoje przekonania na temat pieniędzy?

Pierwszy krok to odkrycie swoich „programów” i uświadomienie sobie swoich wewnętrznych przekonań. Jeśli już to zrobimy, możemy podjąć kroki, by zmienić swój money mindset i swoje negatywne przekonania zamienić na pozytywne. Czasem trzeba je tylko „odwrócić” np. Pieniądze są złe na Pieniądze są dobre i powtarzać to sobie. Natomiast jeśli problem jest głębszy i dotyczy naszej niskiej samooceny czy poczucia braku kompetencji, trzeba podjąć inne kroki – od szkoleń na temat finansów, na terapii skończywszy.

 

 

NIE rozmawiasz z dzieckiem o PIENIĄDZACH? I tak uczysz je szkodliwego zachowania!

pieniądze, dzieci

Edukacja finansowa to brzmi dumnie, a tak naprawdę dla wielu rodziców – odstraszająco. Warto jednak rozmawiać z dziećmi o pieniądzach i od małego pomagać w zrozumieniu, jak wygląda obieg pieniądza.

Myśląc o edukacji finansowej często wyobrażamy sobie, że powinniśmy z dzieckiem poruszać jakieś poważne tematy. Z nami jednak – najczęściej – nikt tego nie robił, skąd więc mielibyśmy wiedzieć, jak rozmawiać z dzieckiem o pieniądzach?

Zazwyczaj więc nie rozmawiamy, ale i tak dziecko zdobywa wiedzę, obserwując nasze zachowania. Niestety możemy dziecku przekazać złudną wiedzę! Dlaczego i o co chodzi?

 

pieniądze, dzieci
fot. luksusowezycie.pl

 

Pieniądz „fizyczny” i wirtualny

Przypomnijmy sobie, jak wyglądał obrót pieniędzy jeszcze kilkadziesiąt tak temu. Wynagrodzenie dostawało się często „do ręki” czyli w gotówce. Tak więc te pieniądze były obecne fizycznie .
Aby zrobić jakieś opłaty, często szło się do spółdzielni, zakładu energetycznego, na pocztę czy do banku – czasem rodzicom towarzyszyły też dzieci. W sklepach też płacono gotówką, tak więc nasze pociechy mogły obserwować obieg pieniądza.

Tymczasem współczesne dzieci nie widzą tego, że pieniądze wpływają na nasze konto (a my im nie pokazujemy), nie wiedzą na czym polega mechanizm płacenia kartą (jeśli tego nie wytłumaczymy), często sądzą, że bankomat po prostu „wypluwa” dla nas pieniądze. Nie opowiadamy też o swojej pracy i o tym, że pieniądze zarabiamy.

 

Nie rozmawiasz z dzieckiem o pieniądzach? Uczysz, że są tylko do wydawania

Jeśli nie rozmawiamy z dzieckiem o pieniądzach, dowiaduje się ono, że pieniądze służą tylko do wydawania i do kupowania różnych rzeczy. Nie mają zaś wiedzy, skąd się biorą pieniądze u rodziców, jakie są domowe priorytetowe wydatki, czy jak gospodarować pieniędzmi.

Tym samym jeśli nie przeprowadzimy najprostszej edukacji finansowej czyli nie wytłumaczymy dzieciom, skąd się biorą pieniądze, jaki jest ich obieg, na co wydajemy (opłaty, prąd, czesne itp.), to maluch nastawiony jest jedynie na wydawanie. Dodatkowo programy i filmy dla dzieci nafaszerowane są reklamami, gdzie mały widz jest wciąż zachęcany do zakupu nowej zabawki.
Warto więc przełamać się i powoli wprowadzać nawet małe dzieci do spraw finansów.

 

Masz problemy z koncentracją? Zastosuj Deep Work!

Problemy z koncentracją i rozproszenie uwagi to coraz bardziej powszechny problem. Pojawia się on nie tylko u osób, które mają wiele spraw do załatwienia, są narażeni na przerywanie pracy przez współpracowników, ale też u osób, które mają tzw. gonitwę myśli, lub z natury, trudno im utrzymać uwagę.

Obecnie rozpraszani jesteśmy przede wszystkim przez telefony, social media i różnego typu powiadomienia. Na telefonie czy komputerze co chwilę coś „pika”, bo przychodzą powiadomienia – o mailu, o wiadomości przez komunikator, nowym poście, polubieniu, komentarzu czy też powiadomienia z aplikacji newsowych.

W efekcie, nasza praca stale jest przerywana i sporo czasu zajmuje powrót do wykonywanej trudności.

Rozwiązaniem może być podjęcie świadomego i celowego działania, aby pracować z pełną koncentracją czyli tzw. deep work. Jak to działa?

 

pixabay

 

Otóż pierwszym krokiem będzie zrobienie dzień wcześniej listy zadań, jakie mamy wykonać kolejnego dnia. Następnie, gdy przystępujemy do pracy, musimy zadbać o to, by nic nam nie przeszkadzało.

 

Wyłączmy lub wyciszmy powiadomienia na komputerze i w telefonie. Telefon najlepiej jest całkiem wyciszyć lub wyłączyć. Ale jako…?
Współcześnie niemal każdy z nas – w mniejszym lub większym stopniu – cierpi na FOMO (Fear of Missing Out) czyli strach, że nas coś ominie, jakaś wiadomość czy „ważny” telefon. Trzeba jednak uwierzyć, że przez godzinę czy kilka godzin (w zależności od tego, jaki „blok” pracy sobie zaplanujemy) świat się nie zawali. Natomiast „odłączenie” się od powiadomień pozwoli nam skupić się na pracy.

 

Jeśli pracujemy w biurze, gdzie ciągle ktoś wpada na pogaduszki, trzeba nauczyć się „pozbywać” takich osób. Najlepiej powiedzieć, że robicie coś bardzo żmudnego np. analizę w excelu i zapytać osobę przeszkadzającą, czy chce nam pomóc. Wówczas w większości przypadków, kolega czy koleżanka szybko znikną.

 

Mając listę zadań i odpowiednie warunki, przystępujemy do pracy, starając się zachować maksymalne skupienie i nie rozpraszać się. Jeśli przyjdzie nam jakaś myśl np. że chcemy sprawdzić ceny wakacji na Cypr, to zapiszmy to sobie na kartce jako kolejne zadanie, ale nie przerywajmy pracy.

 

Z początku taki deep work może okazać się trudny. Jednak wyznaczając sobie nawet godzinę pracy w głębokim skupieniu zobaczymy, jak bardzo taki styl pracy podnosi naszą efektywność, a to niewątpliwie jest zachętą do stosowania tej techniki.

 

Deep work przypomina nieco Technikę Pomodoro. Ta metoda polega na nieprzerwanym wykonywaniu pracy przez 25 minut, a następnie zrobienie sobie 5-minutowej przerwy. Tak w początkowej fazie możemy stosować właśnie takie „odcinki” pracy, a z czasem je wydłużać.

 

Od jakiej kwoty zaczyna się BOGACTWO? [Zarobki w Polsce]

banknoty, pieniądze, bogactwo

Bogactwo to pojęcie względne i bardzo różnie określane w zależności od danego kraju.

Jednak KPMG (firma audytorsko-doradcza) opracowała skalę dla Polski. Jak „bogactwo” kształtowało się w 2023 roku?

 

banknoty, pieniądze, bogactwo
fot. luksusowezycie.pl

 

Dane KPMG przytoczył ekonomiczny profil o nazwie Ecadeo. Czytamy tam, że w opracowaniu za dobrze zarabiające osoby uznano te, które przekroczyły drugi próg podatkowy. I tak:

 

„W raporcie KPMG wydzielono 3 grupy osób zarabiających więcej niż 7127 zł.

1️⃣ Zamożni, czyli zarabiający powyżej 20 tys. zł brutto miesięcznie. Jest ich w Polsce 320,2 tys.

2️⃣ Bogaci – do tej grupy zaliczamy osoby, które zarabiają minimum 50 tys. zł brutto miesięcznie. Liczba bogatych mieszkających w Polsce to 82,8 tys.

3️⃣ Bardzo bogaci – ich roczny dochód przekracza 1 milion zł, czyli zarabiają ponad 83 300 zł miesięcznie. Ta grupa jest najmniejsza i liczy 37,1 tys.”

 

Tak więc bogactwo zaczyna się od przychodów powyżej 50 tys. zł. brutto miesięcznie, a za bardzo bogatych uznawani są Polacy, którzy zarabiają ponad 83,3 tys. zł. miesięcznie.

Łącznie więc bogatych i bardzo bogatych Polaków jest 119,9 tys. co przy łącznej ilości osób w wieku produkcyjnym (ponad 22 miliony osób), stanowi niewielką grupę.

 

Skok kwantowy. Co to jest i jak go zrobić?

Reklamujesz swoje usługi na Facebooku lub Instagramie? Przez TE błędy TRACISZ pieniądze!

Social media stały się jednym kluczowych mediów. Nic więc dziwnego, że wiele osób reklamuje się na Facebooku czy Instagramie.

Często jednak przy ustawianiu kampanii dotyczących usług, popełniane są błędy, które powodują straty finansowe, a także wręcz zniechęcają potencjalnych klientów. O jakie błędy chodzi?

 

pixabay

 

Na Facebooku lub Instagramie bardzo często reklamowane są usługi – na przykład kosmetyczne czy masaże, ale też przedszkola, restauracje czy cukiernie. Jakie błędy popełniają reklamodawcy?

 

Reklamy na Facebooku i Instagramie – najczęstsze błędy

 

  1. Nie ustawione geo targetowanie – w przypadku usług bardzo ważna jest lokalizacja, czyli miejscowość, gdzie świadczona jest dana usługa; jeśli więc nie ustawimy, że reklamy mają wyświetlać się w danym mieście lub regionie, pokaże się ona osobom, które prawdopodobnie nigdy nie przyjdą np. do naszego salonu fryzjerskiego, bo mieszkają setki kilometrów dalej. Jeśli jednak mamy ustawione rozliczenia cost per click (koszt za kliknięcie), to zapłacimy za kliknięcie osoby, która nie zostanie naszym klientem
  2. Brak informacji o lokalizacji – ten błąd podobny jest do wcześniejszego. Chodzi bowiem o to, by albo w nazwie konta albo w biogramie, pojawiła się informacja o lokalizacji, przykładowo „Restauracja 'Smak’ Katowice’. Wówczas nawet bez geo targetowania nasza reklama może przyciągnąć zainteresowanego klienta. Przykładowo prowadzimy restaurację w mieście X, do którego wybiera się osoba z miasta Y. I jeśli w reklamie zobaczy nazwę miasta, być może zainteresuje się usługą. Jeśli jednak ani w nazwie ani w biogramie nie ma podanej lokalizacji, tylko dociekliwy klient będzie szukał dalej i sprawdzał, gdzie tak naprawdę realizowana jest dana usługa.
  3. Brak oferty/cennika na profilu – kolejny błąd, to brak informacji o ofercie danej firmy i brak cennika. Załóżmy, że mowa jest o salonie kosmetycznym. Użytkownik Facebooka czy Instagrama widzi reklamę salonu. Chętnie wybierze się do kosmetyczki, więc klika w reklamę i wchodzi na profil. Tam próbuje znaleźć ofertę firmy, czyli zakres usług, a niestety bardzo często takiej oferty nie ma. I już na tym etapie dana osoba może zrezygnować. Czasem – jeśli jest strona internetowa, może wejść na stronę – dobrze jeśli chociaż tam będzie oferta i cennik. Jeśli nie – pozostaje dzwonienie lub pisanie do danej firmy. Jednak warto zauważyć, że nawet dla reklamodawcy łatwiej będzie opublikować na profilu ofertę, niż odpowiadać na wiele telefonów czy wiadomości.
  4. Nieaktualne kampanie – zdarza się też, że reklamujemy ofertę czasową i nie wyłączymy jej na czas. Wówczas zdziwieniu użytkownicy social mediów, w styczniu mogą natrafić na ofertę spędzenia Bożego Narodzenia z poprzedniego roku, lub inne tego typu kampanie. I jest to nie tylko strata pieniędzy, ale i wizerunku, bo tego typu „kwiatki” wyglądają nieprofesjonalnie.

 

Tym samym przy reklamowaniu usług Facebooku i Instagramie warto zwrócić uwagę nie tylko na samo ustawienie kampanii, ale też na to, co mamy na naszym własnym profilu. Ważne jest bowiem, by klient bez problemu znalazł interesującą go informację i podjął decyzję co do skorzystania z usługi.

Doda sprzedaje swój ZAPACH „nie dla wszystkich”. Ile kosztują jej perfumy?

Doda właśnie skończyła 40 lat (ur. 15 lutego 1984  roku), a nieco wcześniej stworzyła własne perfumy. Jak przyznaje, są one nie dla wszystkich. Ile kosztują?

W dniu swoich 40. urodzin stwierdziła:

 

…pierwsza połowa życia za mną Dziękuję kochani za pamięć i za wszystkie życzenia Czterdzieste urodziny jako artysta spędzam w poczucie spełnienia i realizacji swoich marzeń nie tylko muzycznych radiowych i scenicznych (Za co bardzo serdecznie pragnę podziękować mojej całej ekipie, menedżmentowi ,Radiostacjom , kolegom i koleżankom z branży którzy mi kibicują i Mediom które mnie wspierają) ale też …perfumeryjnych jak się okazuje

 

Tym samym nawiązała do tego, że – jak zapowiadała – kończy karierę muzyczną. Nic więc dziwnego, że gwiazda poszukuje nowych sfer działania i być może będą to właśnie kosmetyki z perfumami na czele.

 

https://www.instagram.com/dodaqueen/

 

Doda bardzo się cieszy ze swojego nowego projektu:

 

…są to moje autorskie perfumy nie sygnowane żadnej wielkiej firmy. Dokładnie takie jak pachnę ja ,a wiadomo DODA nie jest dla wszystkich Dzięki wam miałam wspaniałe czterdzieste urodziny i dostałam wiatru w żagle by nie bać się spełniać swoich kolejnych marzeń i nie bać się tworzyć Coś samemu i na własny rachunek!

 

(…) jestem bardzo ciekawa Waszych opinii na temat zapachu perfum, który tak jak chcieliście jest MOIM ULUBIONYM ,a ja jestem bardzo nietypowa

 

Na stronie firmy Dody czytamy, że jej perfumy Luna zawierają „Nuty drzewne w połączeniu z orzeźwiającymi cytrusami, zmysłową bergamotką i morskimi akordami”. Zapach jest unisex czyli kierowany zarówno do kobiet, jak i do mężczyzn.

 

Jednak choć, piosenkarka twierdzi, że jest „nie dla wszystkich” to cena perfum nie wydaje się wygórowana. Za jeden 50 ml flakonik trzeba zapłacić 287 zł. Prawdopodobnie jednak zapotrzebowanie jest tak duże, że produkt z miejsca stał się trudno osiągalny.

 

https://www.instagram.com/dodaqueen/

 

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez AQARIA (@dodaqueen)