Kot Bacardi z Gdańska zdobył tytuł „World Winner 2024” podczas Wystawy Światowej w Norwegii.
Jego właścicielka nie miała wątpliwości, że nagroda mu się należy:
Od Zawsze wiedziałam, że Bacardi jest najpiękniejszym kotem na świecie (codziennie mu to powtarzam). Dzisiaj jednak jesteśmy o krok bliżej do potwierdzenia jego tytułu oficjalnie
Bacardi na dzisiejszej światowej wystawie w Norwegii zdobył Ex1, BIV oraz NOMinacje do jutrzejszego panelu BIS!!!
Bacardi, bez względu na wszystko kocham Cię ogromnie
https://www.facebook.com/joanna.kowalczyk.568632
Bacardi to kot rasy rosyjskiej niebieskiej z jednej z gdańskich hodowli. W konkurencji pokonał około 1,5 tysiąca kotów i zdobył tytuł „World Winner 2024”. Jest to więc ogromny sukces nie tylko samego kota, ale i hodowli, z której pochodzi.
Kontaktuję się z Bacardim właściwie bez słów. Gdy jest w dobrym nastroju, aportuje myszki, piłeczki. Potrafi zrobić siad i dać łapkę, jeśli oczywiście tego chce i usłyszy polecenie. Uwielbia chować się i zasypiać pod kocami, kołdrami i udawać, że go nie ma, czym wielokrotnie przyprawiał nas o zawał serca
– zachwala swojego pupila, właścicielka – Joanna Kowalczyk.
50-letnia Martyna Wojciechowska dotąd nie chwaliła się biegami i nie ujawniała tego, że przygotowuje się do maratonu.
Wczoraj jednak zamieściła wpis, w którym informuje o swoim starcie w biegu na 42,195 km. Nas najbardziej zaskoczył wynik, jaki osiągnęła.
https://www.instagram.com/martyna.world/
Martyna Wojciechowska maraton
Słynna podróżniczka także swój pierwszy start w biegu maratońskim zaliczyła daleko od kraju. Przebiegła bowiem maraton w Nowym Jorku. Przyznała, że nie zrobiła tego wcześniej, bo czekała na „idealny moment” oraz na czas, gdy będzie dobrze „przygotowana.
…do maratonu przymierzałam się od lat. Zawsze znajdowałam wymówkę, dlaczego akurat teraz nie jest na to dobry czas…
I tak mijał rok za rokiem, a ja czekałam i czekałam na ten „IDEALNY MOMENT”, kiedy już będę odpowiednio przygotowana.
I wiecie co?
Taki moment nie istnieje. Serio.
– kwituje.
Dalej zachęca:
Jeśli czegoś chcesz, to po prostu próbuj!
Bo prawdziwa odwaga to podejmowanie działania nawet jeśli wiesz, że możesz ponieść porażkę.
Ja przez lata odkładałam ten swój bieg, bo bałam się, że go nie ukończę, albo że czas będzie słaby.
W wieku 50 lat zrozumiałam, że chrzanić to! Pobiegnę.
Tak, jak dam radę.
Bez względu na to, czy w ogóle dobiegnę do mety.
Spróbowałam.
Niesamowite uczucie!
Martyna Wojciechowska wynik w maratonie
Z wpisu Martyny Wojciechowskiej wynika, że faktycznie… nie była przygotowana do takiego startu, skoro trenowała jakieś 3-4 miesiące:
Wcześniej przebiegłam raz dystans 20 km, wyobrażałam sobie, że podporządkuję życie treningom.
Decyzję podjęłam ze trzy czy cztery miesiące temu i… od razu pojawił się cykl chorób i kontuzji.
Tym samym osiągnęła wynik powyżej 6 godzin.
A sam bieg? Od 20 kilometra walczyłam z bólem kolana i mięśni. Czas? 6:03:19
Bez szału, ale ja jestem po prostu mega szczęśliwa, że dotarłam do mety a po drodze jeszcze wyściskałam Marysię, która kibicowała na trasie! To ważniejsze niż jakikolwiek medal!
Co jest w tym zastanawiającego?
Otóż w Polsce wszystkie biegi maratońskie mają limit czasu do 6 godzin. Osoba, która przekroczy ten czas, nie jest kwalifikowana. Jak więc możliwe, że w USA, Martyna mogła ukończyć bieg z takim czasem?
W nowojorskim maratonie udział brało ponad pięćdziesiąt tysięcy osób. W związku z tym, starty odbywały się „falami” począwszy od 8 rano, aż do 11.30. Z tego też względu sam bieg można było ukończyć aż do godziny 22 w nocy.
Wzgórze Czaszek lub Skull Hill to nazwa muralu znajdującego się we wsi Marczyce, 12 kilometrów od Jeleniej Góry.
Autorem muralu jest Tomasz Miroszkin, a jego działo wzbudza kontrowersje.
https://www.facebook.com/miroszkin?locale=pl_PL
Wzgórze Czaszek Jelenia Góra
Mural powstał w lesie, więc może robić przerażające wrażenie, jeśli byśmy natrafili na niego przypadkowo.
Malunek powstał na kilku krągłych skałach, na których namalowano oczodoły, dziury po nosie i ustach. Wrażenie jest więc bardzo realistyczne. Z tym jednak, że czaszki są gigantycznych rozmiarów.
Tomasz Miroszkin swoim muralem chciał nawiązać do legend o olbrzymach, którzy mieli żyć w Karkonoszach. Co do techniki autor tłumaczy, że chciał:
…zasymulować rzeźbę malując skały w taki sposób aby uzyskać efekt rzeźby jednak „bez rzeźbienia”. Ta iluzja jest ciekawa i atrakcyjna sama w sobie. Pomysł czaszek zrodził się przy poszukiwaniu odpowiedniego miejsca i skał, po prostu wyglądały jak czaszki, zobaczyłem olbrzymie czaszki w tych skałach oczami wyobraźni.
– czytamy w 24jgora.pl.
Wzgórze Czaszek kontrowersje
W sieci pojawiły się informacje, że Wzgórze Czaszek powstało na terenie prywatnym oraz, że Tomasz Miroszkin nie miał zgody na stworzenia muralu. Inni są oburzeni, że pomalował (w domyśle: zatruł) skały czyli przyrodę. Jeszcze inni obawiają się, że mural Miroszkina będzie zachętą dla innych, szukających rozgłosu osób.
Są jednak i takie głosy, że mural doskonale wpisuje się w przyrodę i ją ożywia. Nie jest nachalny, a skały nie zostały zdewastowane, lecz w naturalny sposób podkreślono ich kształt i piękno.
Gęś Pipa to tak naprawdę gąsior, który przez kilka lat stał się wizytówką Jeziora Tarnobrzeskiego.
Gąsior stał się bardzo popularny dzięki temu, że był kontaktowy, a także za sprawą influencera „dekorator wnętrza umysłu”, który publikował nagrania z ptakiem. Gęś Pipa była także inspiracją dla powstania maskotek sprzedawanych w Zakopanem czy innych miejscowościach turystycznych.
Wczoraj właściciele Wake Parku (miejsca oferującego pływanie wakeboarding – czyli na desce ciągniętej przez łódź) przekazali informację o śmierci ptaka.
Drodzy Goście odwiedzający nasz Wake Park, z przykrością i z ogromnym smutkiem w sercu zawiadamiamy Was, że Gąsior Pipa, którego wszyscy tak bardzo kochaliśmy odszedł przedwczoraj.
Przez te kilka lat był naszym towarzyszem, łobuzem, radością i prawdziwą Osobowością Wake’a.
Wierzymy, że jedynie przeniósł się w inny wymiar, na inne pozaziemskie jezioro. Przyjdzie taki czas, że znów zobaczymy jak zadowolony z siebie, dumnie rozpościera skrzydełka.
Do zobaczenia Pipa!
Gęś Pipa miała 6 lat. Ptak zmarł po zatruciu pokarmowym. „Dekorator wnętrza umysłu” nie krył swojego żalu po śmierci gąsiora i z płaczem mówił o jego odejściu.
Tomasz Jakubiak niedawno poinformował o tym, że jest chory na nowotwór.
Kucharz, prezenter i juror MasterChefa cierpi na rzadką odmianę raka i niestety jak na razie, postęp choroby jest bardzo gwałtowny. 40-latek który wcześniej ważył około dziewięćdziesięciu kilogramów, drastycznie schudł. Pod koniec października 2024 r. Jakubiak ważył zaledwie 58 kg.
Z uwagi na nietypowy rodzaj nowotworu, już sama diagnostyka jest bardzo kosztowna i gwiazdor TVN założył zbiórkę na swoje leczenie. W którym czasie udało się zgromadzić znaczącą kwotę.
https://www.instagram.com/tomasz_jakubiak/
Tomasz Jakubiak zbiórka szczytny cel
Zbiórka prowadzona jest na stronie Szczytny Cel i Tomasz Jakubiak nie określił kwoty, jaką zbiera. Jak przyznał:
Z informacji uzyskanych od lekarzy wiem, że moja przypadłość jest na tyle rzadka i na tyle specyficzna, że koszty leczenia na pewno nie będą małe.
Każde badanie, które muszę wykonać m.in. badania genetyczne czy biopsje to średni koszt 8 – 10 tyś euro, a to dopiero początek mojej drogi i walki z nowotworem. Po wykonanych badaniach podjęta zostanie decyzja o dalszych metodach leczenia i kraju do którego się udam, mogą być to Stany Zjednoczone, Szwajcaria bądź też Japonia.
Miesięczne koszty leczenia zaczynają się od kilkuset tysięcy dolarów, kwota jaką uzbieram jeśli nie zostanie w pełni wykorzystana na moje leczenie, możecie być pewni, że zostanie przekazana fundacji wspierającej dzieci zmagające się z problemami onkologicznymi.
Zbiórka na leczenie Tomasza Jakubiaka została ogłoszona 21 października 2024 r. i już dziś [2.11.2024] zgromadzono aż 1 032 011,00 zł.
Jeśli jednak ruszy leczenie prezentera, to zapewne potrzebne będą jeszcze większe środki. Poza wpłatami na konto, Jakubiaka można wspierać także poprzez zakup jego ebooka czy udział w kolacji charytatywnej.
Na razie jednak słynny kucharz musi się wzmocnić, co jest problematyczne, gdyż jego układ trawienny odmówił przyjmowania pokarmów. Obecnie więc mężczyzna jest żywiony dojelitowo.
Synowie Małgorzaty Rozenek z małżeństwa z Jackiem Rozenek mają odpowiednio 18 i 14 lat.
Stanisław urodził się w 2006 roku, a Tadeusz w 2010 roku. Wyrośli już więc z wieku, gdy mama może bez ich wiedzy publikować posty czy nagrania z ich udziałem. Chłopcy muszą także się zgodzić na różnego rodzaju przebieranki, jak choćby teraz za postacie z gry Super Mario.
Dlaczego to robią?
https://www.instagram.com/m_rozenek/
Wiek nastoletni czy też – jak w przypadku Stasia – już pełnoletni, to czas, gdy pojawia się duże poczucie „obciachu”. Niejeden chłopak w ich wieku przebranie się za Mario, uznałby za wstyd. Tymczasem Staś i Tadeusz często goszczą na profilu swojej mamy i pokazują się w różny, także prywatnych sytuacjach. Dlaczego to robią?
Pierwszym powodem może być oczywiście duża niezależność i pewność siebie, która pozwala im nie przejmować się opinią innych. Ale jest też drugi powód. W ostatnim wywiadzie Małgorzata Rozenek nie tylko ujawniła swoje stawki za posty na instagramie [zobacz tutaj], ale też przyznała, że na takich współpracach zarabiają również jej synowie.
Wspominając o jednym ze swoich klientów powiedziała:
Tak, to są bardzo dobre pieniądze. Ta firma też dobrze na mnie i mojej rodzinie zarobiła.
Dalej zaś uściśliła:
Dla uproszczenia naszej księgowości ten kontrakt przechodzi przez naszą rodzinną działalność. (…)
Mamy jeden wspólny budżet domowy, do którego wpływają wszystkie pieniądze, które później są dzielone na subkonta. Mój mąż ma swoje i synowie swoje.*
Tak więc chłopcy godzą się na przebieranki z mamą, nie tylko ku uciesze gawiedzi, ale też – zwyczajnie – dla pieniędzy.
Klara Lewandowska to córka Anny i Roberta Lewandowskich. Dziewczynka w maju skończyła 7 lat, a jej młodsza siostra Laura ma 4 latka.
Mała Klara już od najmłodszych lat wzorowała się na rodzicach i zachwycała formą [zobacz tutaj]. Jako dziecko sportowców, miała też bardzo zdrową dietę i była okazem zdrowia.
Teraz jednak Anna Lewandowska przekazała smutną informację dotyczącą córeczki.
https://www.instagram.com/annalewandowska/?hl=pl
Obecnie rodzina Lewandowskich mieszka w Hiszpanii, jednak podczas ostatniego pobytu w Polsce, trenerka udzieliła wywiadu. Rozmowa odbyła się na antenie programu „Pytanie na Śniadanie” i dotyczyła między innymi córek Anny Lewandowskiej.
Przyznała, że zachęca Klarę i Laurę do ćwiczeń:
…jeśli chodzi o aktywność fizyczną, to jeżeli podejmuję jakiekolwiek treningi, to najczęściej staram się też zaangażować moje córki. Jedna lubi mniej, druga bardziej.
Jeszcze do niedawna to właśnie Klara przodowała w aktywności sportowej:
Ją to trzeba aż stopować, bo jako 7-latka wykonuje pełne treningi na obozach ze mną i też ze mną na siłowni. To jest wszystko związane z holistycznym podejściem do życia… regeneracja itd. Więc moje dzieci to obserwują, więc to jest bardzo naturalny sposób.
https://www.instagram.com/annalewandowska/?hl=pl
…z wielkim bólem serca
Obecnie jednak Klara zrezygnowała z gimnastyki, nad czym ubolewa jej mama:
Moja córka sama zdecydowała, na które zajęcia woli chodzić. I wiadomo, że czasami motywacją jest koleżanka z klasy bądź siostra. (…) na przykład w tym roku zaczęły się konie. Na przykład z wielkim bólem serca – moja córka na razie chce zrobić przerwę od gimnastyki, w której jest bardzo dobra, a chce spróbować jeździć konno i daję jej tę szansę
– przyznała trenerka.
I dodała:
Natomiast wiem o tym, że i tak będzie koło mnie często ćwiczyła, więc mam nadzieję, że będzie cały czas bardzo aktywna.
Sylwia Bomba pochwaliła się współpracą z firma produkującą żywność funkcjonalną – przede wszystkim odżywki dla sportowców.
Celebrytka firmuje jeden z produktów, który promowała na specjalnym evencie. Jednak podczas wydarzenia szczególną uwagę zwracała twarz Sylwii Bomby. Co się z nią stało?
https://www.instagram.com/sylwiabomba/
Odżywki białkowe Sylwii Bomby
Sylwia Bomba została twarzą odżywek „Dla mnie bomba”. Są to:
…odżywki białkowe opracowane z myślą o wsparciu zdrowia i dobrego samopoczucia. Każda z nich łączy wysokiej jakości białko serwatkowe z unikalnymi składnikami aktywnymi, takimi jak biotyna, kolagen, witaminy, minerały oraz ekstrakty roślinne. (…) Produkty lubianej i utalentowanej gwiazdy Googlebox, uczestniczki Tańca z Gwiazdami Sylwii Bomby!
– czytamy na activlab.pl.
„Dla mnie bomba” to buteleczki z odżywką w proszku. Do butelki należy wlać 200 ml wody i wstrząsnąć do wymieszania. Jedna butelka kosztuje 9,40 zł.
https://www.instagram.com/sylwiabomba/
Dziwny wygląd Sylwii Bomby
Pod zdjęciami z eventu, celebrytka napisała:
wczoraj odbyła się premiera nowego produktu, który stworzyłam wraz z @activlab_official_pl (…)
czasem pytacie mnie czy jestem szczęśliwa: na tych zdjęciach możecie zobaczyć bardzo szczęśliwą kobietę, dziękuję
Ale skoro mowa o wyglądzie, to raczej nikt nie zauważył tego szczęścia. Wszyscy za to patrzyli na dziwnie bladą twarz oraz plamy na ciele – prawdopodobnie od bronzera lub samoopalacza.
Jakie plamy na całej twarzy kto taką krzywdę zrobił?
Pani Sylwii mimo wielkiej sympatii do pani muszę napisać że pani makijaż jest straszny
Oh my God !! To wygląda jak jakaś może reakcja do makijażu albo jakiś straszny Filter ??
Myślałam,że tylko ja widzę te plany na ciele. To chyba źle rozsmarowany samoopalacz. Mimo wielkiej sympatii niestety uważam,że nie wygląda to dobrze. Zwłaszcza na klatce piersiowej i rękach.
Ada Fijał to aktorka teatralna i filmowa znana z seriali takich jak „Barwy Szczęścia” czy „Majka”.
Gwiazda właśnie skończyła 48 lat (ur. 20 października 1976 r.) i może pochwalić się świetnym wyglądem. Tuż po swoich urodzinach, aktorka zdradziła swój sekret.
https://www.instagram.com/adafijal/
Ada Fijał zamieściła filmik, na którym czytamy:
Kiedy pytacie o jedną, najpotrzebniejszą rzecz, żeby dobrze wyglądać po 40.
A dalej pada zaskakująca odpowiedź!
Odpowiedź jest prosta
HAJS!
Internautom bardzo spodobała się ta wskazówka od Ady Fijał:
Lubie takie proste porady
Jak to sie mówi, lepiej mieć niż nie mieć ❤️
Takich mądrości w psalmach brakuje!
hahahahaha Jak mawiała moja babcia – co prawda, to racja!
Kasia Tusk (37 l.) czyli Katarzyna Tusk-Cudna to córka Donalda Tuska, blogerka i influencerka.
Prywatnie jest żoną żoną architekta Stanisława Cudnego, a para ma dwie córeczki Lilianę (ur. 2019) i Marię (ur. 2021). Jednak Kasia Tusk swoje dzieci pokazuje sporadycznie i nigdy nie pokazuje ich twarzy, natomiast zdjęć jej męża w ogóle próżno szukać na profilu celebrytki.
Dlaczego córka Donalda Tuska nie pokazuje męża ani dzieci?
https://www.facebook.com/makelifeeasierplofficial
Jak przyznała w podcaście „Jestem Kobietą”, przede wszystkim chce chronić swoją rodzinę przed „zniszczeniem” oraz przed krytyką:
Kiedyś usłyszałam takie mądre zdanie, że to, czego człowiek nie wie, jest dla niego trudne do zniszczenia.
Oczywiście to jest może moja, nie chcę używać mocnych słów typu „fobia”, ale jakieś takie przeświadczenie, może pozorne i zupełnie nieprawdziwe, ale dające poczucie, że jeśli coś jest tylko moje i nie opowiadam o tym wszystkim, nie opowiadam o tym osobom, które nie są ze mną blisko w realnym życiu, to chronię w jakiś sposób to coś. To jest dla mnie bardzo ważne. (…)
Mam takie poczucie, że dopóki nikt o tym nie wie, to nie może temu zagrozić*
Przyznała też, że nie chce wystawiać się na ocenę innych:
Może nie chcę, żeby niektóre rzeczy były oceniane. Może w mojej głowie są one dzisiaj perfekcyjne, idealne i nic bym w nich nie zmieniła, a ktoś inny z zewnątrz skrytykuje coś, co dla mnie jest świętością. (…)
Jeśli chodzi o prywatne życie nie mogę sobie pozwolić, żeby ktoś obcy nie znający szerszego kontekstu mógł publicznie je oceniać i żebym ja to później poddawała analizie*
Zazwyczaj gwiazdy i celebryci, którzy nie pokazują swoich dzieci, mówią o chronieniu wizerunku. W przypadku Kasi Tusk jej decyzja ma szerszy kontekst, bo chodzi o ochronę całego jej dobrostanu rodzinnego. Z pewnością jest to zdrowe podejście, by chronić to co dla nas cenne.