Beata Tadla ujawnia, jak poznała męża. Sporo ją to kosztowało!

Beata Tadla (49 l.) po związku z Jarosławem Kretem (od 2013) i ich burzliwym rozstaniu w 2018 r. zaczęła pokazywać się z tajemniczym przystojniakiem.

Okazał się nim być Michał Cebula, a w 2021 roku para zaskoczyła informacją o ślubie. W tamtym czasie wydawało się, że partner, a później mąż Tadli pojawił się dosłownie znikąd. I jak się okazuje, takie domysły nie były dalekie od prawdy.

 

https://www.instagram.com/beatatadla/?hl=pl

 

Beata Tadla Michał Cebula

Gwiazdy, celebryci i ludzie mediów najczęściej łączą się w pary we własnym środowisku. Poznają się na różnego rodzaju eventach, premierach czy spotkaniach towarzyskich. Jednak Tadla i Cebula pochodzą z zupełnie różnych kręgów i z innych miast. Tak więc w naturalny sposób trudno im byłoby się poznać.

 

Michał Cebula kto to?

Michał Cebula pochodzi ze Szczecina. Od 2017 roku pracuje w firmie Enea, a obecnie pełni funkcję Wiceprezesa Zarządu ds. Pracowniczych ENEA Operator sp. z o.o.

Jak czytamy na stronie spółki, Cebula jest bardzo wszechstronnie wykształcony:

 

Jest magistrem ekonomii Wydziału Nauk Ekonomicznych i Zarządzania Uniwersytetu Szczecińskiego, specjalność: zarządzanie zasobami ludzkimi. Ponadto ukończył studia licencjackie o kierunku germanistyka – asystent językowy, studia podyplomowe o kierunku Menadżer Sportu, studia MBA w Wyższej Szkole Handlu i Usług w Poznaniu a także Podyplomowe Studia Coachingu w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie.

 

Beata Tadla swatka

Tak więc dziennikarka i wiceprezes spółki ze Szczecina nie mogli się raczej poznać w którejś z redakcji czy na branżowym evencie.

Jak ujawniła Beata Tadla, chcąc wejść w nowy związek, skorzystała z biura matrymonialnego i usług swatki!

 

Fajnych facetów, akurat w moim przypadku, bierze się z biura matrymonialnego. (…)

 

Historia jest taka, że mój obecny mąż w tym samym czasie, co ja ja w Warszawie a on w Szczecinie pomyślał, że kiedyś były takie biura „Pan pozna Panią, Pani pozna Pana”, a dzisiaj są jakieś portale randkowe i algorytmy, w które ja w ogóle nie wierzę.

 

Ja o tym samym pomyślałam i znalazłam takie biuro – ja w Warszawie, a on w Szczecinie w tym samym czasie i się po prostu zapisaliśmy. I tam jest swatka, prawdziwa, nie sztuczna inteligencja. Prawdziwa, żywa osoba. Tworzy profil, króra proponuje osoby, które jej zdaniem pasują do siebie.

– opowiadała w wywiadzie dla Zwierciadła (nagranie poniżej).

 

Jedyną przeszkodą dla Tadli i Cebuli była odległość. Postanowili jednak spróbować i się spotkać. Jak widać, „test” wypadł wyśmienicie, bo bardzo szybko wzięli ślub i już od 3 lat są małżeństwem.

 

Biuro matrymonialne, swatka – cena

Dziennikarka nie ujawniła, z jakiego biura korzystała. My sprawdziliśmy jedną z popularniejszych osób w sieci czyli Swatkę Annę:

 

Jeśli nie chcesz tracić czasu na długie i bezowocne poszukiwania odpowiedniego partnera/ partnerki, dobrze trafiłeś. Już dzisiaj możesz wziąć szczęście w swoje ręce i wyjść miłości na przeciw. Od ponad 10 lat z pełnym profesjonalizmem łączę ludzi w pary. Odniosłam wiele sukcesów w tej materii i mogę się pochwalić wysoką skutecznością. Pozwól, że teraz pomogę i Tobie.

– zachwala swoje usługi.

 

Ceny za korzystanie z usług swatki z biura matrymonialnego znacznie odbiegają od stawek w aplikacjach randkowych.

Tu za najtańszy pakiet zapłacić trzeba 8 000 zł. Najdroższy to 23 000 zł. „z dopłatą 10 000 zł po szczęśliwym połączeniu”. Ale jest też jeszcze bardziej bogata wersja, gdzie stawka jest ustalana indywidualnie.

Jak więc widać, za usługi swatki trzeba sporo zapłacić. Jak jednak łatwo się domyślić, wyższa cena przyciąga zupełnie inną grupę ludzi niż tych korzystających z aplikacji randkowych.

 

Wojciech Mann przerwał milczenie. Przekazał szokujące wieści!

Wojciech Mann to słynny dziennikarz, przez kilkadziesiąt lat związany z radiową Trójką, gdzie pracował do 2020 roku. Znany jest także z Telewizji Polskiej gdzie prowadził „Szansę na Sukces” i program satyryczny „MdM”.

Obecnie dziennikarz ma już 76 lat i znacznie ograniczył swoją aktywność. Na instagramie ostatnie posty publikował w połowie sierpnia 2024 r. Teraz, po długiej nieobecności, Mann przerwał milczenie i przekazał zaskakujące wieści.

 

https://www.instagram.com/wojciechmannofficial/

 

Wojciech Mann instagram

Słynny radiowiec najwyraźniej postanowił pobawić się w influencera i od kilku dni publikuje frapujące posty. Pierwszy to jego własne zdjęcie. Natomiast w treści Mann naśladuje styl influencerek:

 

Po raz pierwszy od poprzedniego przerwania milczenia postanowiłem znowu je przerwać.

Choc już dawno postawiłem na celebryckość, to chyba byłem dość oszczędny w przekazywaniu Wam, moi drodzy, tego na co tak czekacie, niecierpliwe misie, hi, hi.

 

Obiecuje, że się poprawię. Tylko lajkujcie, bo bez tego robię się smutny

 

Oto pierwsza sensacja: tak wyglądałem wczoraj o 15:40, buźka:*

– napisał.

 

Następnie dziennikarz zareklamował książkę, która w sprzedaży pojawi się w listopadzie 2024 r. „Echo. Wojciech Mann w rozmawia z Katarzyną Kubisiowską”

 

Link w bio misiaczki hej hej

 

Jednak najbardziej frapujący był wpis dotyczący nowej „inwestycji”.

 

Wojciech Mann luksusowa inwestycja

Dziennikarz zamieścił zdjęcie podłogi w swoim domu i przekazał szokujące wieści!

 

Nie lubiłem się chwalić dostatkiem, ale na prośbę niezliczonych fanów uchylę rąbka.

 

Pod tą podłogą już trwają prace nad wydrążeniem żeglownego jeziora z małą mariną i budką ratownika, bo słabo pływam. ☹

 

Jak będziemy gotowi, to wszystko Wam, kochani, opiszę. Całuski

– napisał.

 

Internauci byli bardzo rozbawieni tą nową aktywnością i influencerskim stylem Wojciecha Manna. Prosili też o link i kody rabatowe do firmy, która wydrąży jezioro pod podłogą 🙂

 

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Wojciech Mann (@wojciechmannofficial)

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Wojciech Mann (@wojciechmannofficial)

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Wojciech Mann (@wojciechmannofficial)

Wiadomo ILE Chodakowska je kalorii. To naprawdę sporo!

Ewa Chodakowska ma świadomość, że wiele osób sądzi, iż ona jest na ciągłej diecie. Czyli, że odmawia sobie smacznych dań i się „głodzi”.

Z tego powodu, trenerka postanowiła ujawnić, ile kalorii je dziennie. I wcale nie jest to mało!

 

https://www.facebook.com/chodakowskaewa

 

Ewa Chodakowska dieta

„BIEDNA! Całe życie na diecie” .. Znasz ten tekst? Pamiętaj, ze ludzie, którym nie po drodze z silną wolą, zawsze będą dyskredytować Twoją samodyscyplinę!

 

Nie ma co nade mną rozpaczać..

– stwierdziła Chodakowska.

 

Ale też potwierdziła, że nie robi śmietnika ze swojego żołądka. I tak, z diety wykluczyła sporo rzeczy:

 

❌ nie pije alkoholu w domu
❌ nie jem deserów w domu
❌ nie jem W OGÓLE FASFOODÓW
❌ nigdy nie podjadam między posiłkami
❌ unikam jak ognia żywności przetworzonej
❌ nie jem żywności INSTANT
❌ nie jem W OGÓLE wędlin
❌ nie stosuje diety eliminacyjnej
❌ nie pije kolorowych napojów gazowanych

 

Przyznała jednak, że przy wyjątkowych okazjach pozwala sobie na desery i na alkohol. Ale nie pije dużo, tylko w formie toastu.

 

Ile kalorii je Chodakowska?

O ile słowo „dieta” najczęściej kojarzy się z liczbą „1500 kcal”, to trenerka je znacznie więcej, bo:

 

2200-2500 kcal dziennie

 

A z czego składają się jej posiłki?

 

✅ pije codziennie 1/2l soku z selera
✅ wolę warzywa od owoców
✅ kocham sardynki
✅ pilnuję picia wody – 2,5 l
✅ kocham orzechy
✅ jem WSZYSTKIE grupy produktów
✅ zaczynam posiłek od porcji warzyw
✅ łykam suplementy: ekstrakt z liści oliwnych, ASHWAGANDHA, kurkuma, EPA i DHA, chlorella, żelazo – ZWRACAM UWAGĘ NA JAKOŚĆ ⚠️

– napisała.

 

Do tego dochodzi codzienny trening. I tu też zaskoczenie, bo najdłuższy to 45 minut, a najkrótszy to zaledwie 6 minut!

Doda przedstawiła 10 elementów dobrego życia. Co jest na liście?

Irlandzki komik i pisarz Spike Milligan powiedział kiedyś „Wszystko, o co proszę, to szansa na udowodnienie, że nie dają szczęścia”. Doda przedstawiła swoją wersję tego pomysłu.

W najnowszym poście napisała:

 

“Chciałbym, żeby każdy człowiek miał szansę kiedyś stać się sławnym i bogatym oraz żeby kupił wszystko o czym marzył – bo tylko w ten sposób zrozumie, że nie taki jest cel życia.”

 

A następnie przedstawiła swoje 10 elementów dobrego życia. Co jest na liście?

 

https://www.instagram.com/dodaqueen/

 

10 ELEMENTÓW DOBREGO ŻYCIA

1. CZAS

2. ZDROWIE

3. POCZUCIE BEZPIECZEŃSTWA

4. SPOKOJNY SEN

5. WEWNĘTRZNY SPOKÓJ

6. WYROZUMIAŁA MIŁOŚĆ DO SIEBIE

7. BEZWARUNKOWA MIŁOŚĆ

8. MOŻLIWOŚĆ ODKRYWANIA ŚWIATA

9. WOLNOŚĆ WYBORU

10. GŁĘBOKIE WIĘZI, KTÓRE MAJĄ ZNACZENIE”

 

Internauci zgodzili się z Dodą. Jednak stwierdzili, że żeby spełniać te wyższe potrzeby, najpierw trzeba mieć za co żyć.

 

Ale jednak fajnie jest mieć pieniądze, bo wtedy największym dylematem dnia jest wybór, czy zamówić pizzę czy sushi… a nie, jak przetrwać do wypłaty z makaronem i ketchupem!

 

Kochana wszystko się zgadza ale żeby spać spokojnie trzeba mieć pieniądze na kredyt. Żeby spłacić kredyt trzeba mieć płynność finansową. Żeby mieć płynność finansową trzeba mieć zdrowie żeby móc pracować. I jak tu spać spokojnie? 😀

 

Dokładnie pięknie powiedziane❤️Najważniejsze jest zdrowie, rodzina no i wiadomo jak to psiara mój piesek no i sen ale o to zadba mega sleep, który planuje kupić❤️Jak chodzi o bycie sławnym ludzie myślą że są w tym same plusy ale jestem przekonana że jest to bardzo ciężkie jak każdy próbuje wejść z buciorami do twojego życia dlatego uważam że robisz bardzo dobrze chroniąc swoje życie prywatne❤️

– pisali.

 

Bo jak wiadomo, punkt widzenia, zależy od punktu siedzenia 🙂

 

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez AQARIA (@dodaqueen)

„Nie muszę chodzić do pracy” Co teraz robi Justyna Kowalczyk?

W maju 2023 roku Justyna Kowalczyk straciła męża. Kacper Tekieli zginął pod lawiną w Szwajcarii.

Strata była tym bardziej dotkliwa, że Kowalczyk i Tekieli małżeństwem byli dopiero od 2020 roku. Tworzyli bardzo zgarną parę i mieli małego synka – Hugo, urodzonego we wrześniu 2021 roku.

Co teraz robi Justyna Kowalczyk?

 

https://www.instagram.com/justyna.kowalczyk.tekieli/

 

„Wyłam jak pies”

Sportsmenka udzieliła wywiadu dla magazynu „Na Szczycie”. W rozmowie przyznała, że strata męża była dla niej ogromną traumą.

 

Pozwoliłam sobie na wszystkie emocje. Niejednokrotnie w miejscu publicznym się rozbeczałam. Wyłam jak pies, jak jakieś zranione zwierzę, ale wiedziałam, że muszę to zrobić, dać na to przestrzeń. Jestem z siebie dumna, że nie uciekłam od tych emocji, dalej nie uciekam.

 

Jednak z uwagi na swojego synka, a także pamięć o tym, jak żył jej mąż, postanowiła się podnieść.

 

Można byłoby się zamknąć na cmentarzu, przywiązać łańcuchami do nagrobka, ale to nie ma żadnego sensu. Poza tym to byłoby zaprzeczeniem całej idei życia mojego męża, a ja jego idei życia nie mam najmniejszego zamiaru zaprzeczać, bo ona bardzo mi się podoba.

 

„Nie muszę chodzić do pracy”

Wiele osób zaprzecza znaczeniu pieniędzy, mówiąc „pieniądze to nie wszystko”. Jednak to nieprawda. Szczególnie w kryzysowych sytuacjach są one bardzo ważne i ułatwiają wiele spraw.

Mówi o tym także Justyna Kowalczyk, która obecnie angażuje się w różne współprace i projekty, nie wykonuje jednak żadnej stałej pracy – najprawdopodobniej żyjąc też ze zgromadzonych środków.

 

Jestem w uprzywilejowanej pozycji – nie muszę chodzić do pracy. Tak akurat wyszło, że mogę skupić się na moim dziecku, na tym, co chcę z nim robić. Jak sobie dzisiaj wymyślę, że chcemy jutro pojechać do Gdańska czy do Włoch, to po prostu wsiadamy w samochód i ruszamy.

 

Dalej sportsmenka mówi o komforcie i możliwości przeżycia żałoby na spokojnie, bez „ciśnienia” powrotu do pracy.

 

Oczywiście, mogłam oddać Hugo do żłobka, do opiekunki i sama uciec w jakąś aktywność, ale stwierdziłam, że nie zrobię mu tego i że nie będzie żadnych ucieczek. Hugo ma mamę i to jest moment, żeby był właśnie z mamą. A poza tym dałam sobie czas na przeżycie żałoby (…)

 

Mam taki komfort, że mogę robić to, co uważam za słuszne. I tak właśnie staram się dochodzić do życia: spokojnie i bez pośpiechu.

– przyznała.

 

Cała rozmowa TUTAJ

 

„Patrzyły na mnie jak na kosmitkę” Steczkowska zszokowała informacją o córce!

Justyna Steczkowska i Maciej Myszkowski mają trójkę dzieci: Leona (ur. 2000), Stanisława (ur. 2005) i Helenę (ur. 2013).

Piosenkarka bardzo chroni prywatność swoich dzieci, najbardziej zaś „widoczny” jest Leon, który działa w show biznesie. Ostatnio zaś razem z młodszym bratem wzięł udział w jednym z programów telewizyjnych [zobacz tutaj].

Najmniej wiadomo na temat 11-letniej Helenki. Tymczasem dziś Steczkowska ujawniła zaskakującą informację na temat córki.

 

https://www.facebook.com/JustynaSteczkowska

 

Justyna Steczkowska – córka Helena

Piosenkarka nawiązała do podcastu z Olgą Grech (nagranie poniżej) i ujawniła, że z Helenką miała poród lotosowy.

 

Dwoje naszych synów urodziłam w szpitalu w dobrych warunkach, w pełnym szacunku ze strony personelu do tego co się działo, ale był to szpital prywatny. (…)

Helenka urodziła się w naszym domu w towarzystwie pielęgniarki i douli.

– napisała.

 

Poród Lotosowy co to?

Poród Lotosowy to taki poród, gdy nie odcina się dziecku pępowiny. Zazwyczaj po kilku dniach pępowina wysycha i sama odpada niczym strupek.

Justyna Steczkowska bardzo zachwala taki poród:

 

Pozwalamy temu małemu człowiekowi ściągnąć z łożyska wszystko co dla niego najlepsze. Pępowina z czasem wysycha i wygląda jak księżycowy patyk. Dziecko samo decyduje kiedy żegna się z łożyskiem, które od początku istnienia jest jego częścią.

Nie ma krwi, stresu, bólu i płaczu. Helenka zrobiła to po pięciu dniach. Po prostu wydarzyło się to na jej własnych zasadach dając jej siłę, zdrowie i samoświadomość.

 

Gwiazda twierdzi, że dzięki temu jej córka ma bardzo wysoką odporność:

 

Z czasem okazało się, że było to najlepsze co mogłam zrobić dla swojej córki. Helenka ma już jedenaście lat i tylko raz w życiu musiała wziąć antybiotyk i to tylko dlatego, że byliśmy w obcym kraju, daleko od domu i bałam się ryzykować.

 

„Patrzyły na mnie jak na kosmitkę”

Poród Lotosowy budzi spore kontrowersje, a jego przeciwnicy twierdzą, że w łożysku mogą pojawić się bakterie, które przeniosą się na dziecko. Steczkowska jest jednak wielką entuzjastką takiej formy rodzenia:

 

Obiecałam sobie, że będę to opowiadać każdej napotkanej kobiecie w ciąży, która znajdzie czas, aby mnie wysłuchać po to, żeby miała świadomość i możliwość wyboru. I chociaż bywało z tym różnie, bo niektóre kobiety słuchały mnie zaciekawione, a niektóre patrzyły na mnie jak na kosmitkę:) czułam, że pomimo wszystko przekazywanie tej wiedzy jest ważne. Ten wywiad zainspirował mnie do tego, żeby opowiedzieć Wam tę historię tutaj.

 

Poniżej wspomniane przez panią Justynę nagranie..

 

Dlaczego taka torebka kosztuje 40 tys. zł. i nie każdy może ją kupić?

Jeśli jesteś osobą, która wciąż poszukuje okazji i promocji, to torebka za 40 tysięcy złotych, wydaje się prawdziwym kuriozum.

Ale to nie wszystko, bo jest to torebka, którą trzeba zamówić, a sam producent decyduje, czy wykona ją dla Ciebie czy też nie.

Co to za torebka?

 

https://www.instagram.com/halotupolsat/

 

Torebka Birkin cena

Historia torebki sięga 1984 roku, kiedy to francuski producent towarów luksusowych Hermès pokazał ją po raz pierwszy.

Torby Birkin wykonywane ręcznie ze skóry i zostały nazwane na cześć angielsko-francuskiej aktorki i piosenkarki Jane Birkin (żyła w latach 1946-2023).

O tych kultowych torebkach rozmawiano w „Halo tu Polsat” i jak podano na stronie programu:

 

Najtańsza, „biedna” torebka Birkin kosztuje 40 tys. zł, a na rynku wtórnym nawet dwa razy tyle. Najdroższa została sprzedana za 2 mln. Jedną z torebek, którą widzieliśmy w programie, właścicielka, Anita Kuś Musanje, mogłaby sprzedać za minimum 150 tys.

 

Jak kupić torebkę Birkin?

Zamówienie trzeba złożyć w firmie Hermès i wcale nie wiadomo czy zostanie zrealizowane. To dom mody wybiera sobie klientki, a nie na odwrót.

 

Torebki nie da się po prostu kupić w sklepie. Trzeba na nią długo czekać, a niektórzy mówią, że to torebki wybierają swoje użytkowniczki. Bo do firmy trzeba się zgłosić z chęcią zakupu i czekać na odzew. Często dzieje się tak, że to, co finalnie trafia do klientek, różni się od tego, co zamawiały, chociażby kolorem skóry czy rodzajem metalowych okuć.

 

Veblen good co to znaczy?

Mówi się, że torebki Birkin to tzw. Veblen good. Co to znaczy?

Veblen good to dobra, które wraz ze wzrostem ceny są coraz bardziej pożądane. Czyli im wyższa cena, tym wyższy popyt na daną rzecz. Zjawisko to po raz pierwszy opisał ekonomista Thorstein Veblen (ur. 1857, zm.1929). Veblen good to zazwyczaj przedmiot luksusowy, którego większość ludzi  nie chce lub nie może kupić. Może to być designerska biżuteria, drogie zegarki, jachty i luksusowe samochody.

Efekt Veblena przeczy prawu popytu i podaży.

Jak zatem wytłumaczyć jego działanie? Otóż jeśli cena danego produktu jest bardzo wysoka, to zwiększyć jego atrakcyjność dla tych, dla których ważny jest status, ponieważ wówczas dana rzecz jest poza zasięgiem przeciętnego konsumenta.

 

„żałosne wartości współczesnego świata”

Tymczasem widzowie Polsatu temat torebek Birkin uznali za oderwany od rzeczywistości:

 

Żeby ktoś czuł się lepiej, żałosne wartości wspoczesnego świata

 

A dalej wygladają jak za 500 zł

 

To tylko torebka…luksus to czas aby dbać o swoją dusze i o miłość dla innych

 

buhahahah temat tygodnia wstyd

 

Chyba mój styl jest inny, nie za ładne te torebki…naprawdę, czy tylko to ja widzę, że król jest nagi..?

– pisano w komentarzach.

 

A Wy kupilibyście taką torebeczkę…? 🙂 Link do rozmowy TUTAJ.

Wiadomo kiedy urodzi partnerka Hakiela! Jakie imię wybrali dla dziecka?

Marcin Hakiel w lutym 2024 roku ogłosił zaręczyny ze swoją aktualną partnerką. Natomiast pod koniec maja 2024 r. Hakiel i Dominika Serowska ujawnili, że spodziewają się dziecka.

Obecnie ciąża jest już zaawansowana, a Dominka podała datę porodu.

 

https://www.instagram.com/_de_bonbon_/

 

Dominika Serowska czym się zajmuje?

Obecna partnerka Marcina Hakiela do tej pory nie była osobą znaną w mediach. Najwyraźniej jednak wykorzystuje swoje „5 minut” i w celebryckim świeci czuje się jak ryba w wodzie. Chętnie pozuje na ściankach i jest bardzo aktywna w social mediach.

Jednocześnie skrywa prywatne życie. I tak zapytana o swoją pracę i wykonywany zawód odpowiedziała:

 

Studia to nie zawód. Pracowałam w motoryzacji, turystyce, mediach, marketingu, gastronomii. I w Polsce, i za granicą. Zawodu nie nauczą cię na studiach, a to jakie ukończyłam, zostawię dla siebie*

 

Tak więc choć Dominika nie chce ujawniać, czym się zajmuje, to widać, że jest to osoba ze sporym obyciem.

 

Marcin Hakiel, Dominika – dziecko

Termin porodu

Dominika jest już w zaawansowanej ciąży. Jednak, jak przyznała podczas sesji Q&A na rozwiązanie trzeba będzie jeszcze trochę poczekać. Termin bowiem ma wyznaczony na grudzień.

Imię dla dziecka

Zapytana o imię dla dziecka dała zabawną odpowiedź.

 

Czy imię dla dzidziusia już Państwo wybrali?

– zapytała internautka.

 

A przyszła mama odpowiedziała:

 

Negocjacje trwają.

 

Wiadomo za to, jaka będzie płeć kolejnego potomka Marcina Hakiela, bo tę ujawnili podczas baby shower [zobacz tutaj]

 

https://www.instagram.com/_de_bonbon_/
https://www.instagram.com/_de_bonbon_/

 

 

*cyt. za rmf

 

„to koniec mojego życia zawodowego” Joanna Jabłczyńska podjęła decyzję!

Joanna Jabłczyńska karierę medialną zaczęła już jako 8-latka. To wtedy zaczęła występować w zespole „Fasolki”.

Później występowała w filmach i programach dla dzieci, następnie w „dorosłych” produkcjach. Przez wiele lat grała w serialu „Klan”, a od 20 lat w serialu „Na Wspólnej”.

Aktorka jednak podjęła decyzję, która mogła przekreślić jej karierę.

 

https://www.facebook.com/jablczynskajoanna?locale=pl_PL

 

Z uwagi na swoją pracę, Jabłczyńska mieszkała w Warszawie. Ale kilka lat temu zapragnęła przeprowadzić się na wieś. Na ten pomysł jej otoczenie zareagowało bardzo gwałtownie i wieńczono koniec jej kariery:

 

…musiałam dosłownie sprzeciwić się całemu światu. Nie było wokół mnie osób, które powiedziałyby że to dobry ruch. Większość podszeptywała, a nawet krzyczała, że taki ruch to koniec mojego życia zawodowego, towarzyskiego i po prostu głupota.

 

Mimo to, Joanna Jabłczyńska podjęła decyzję.

Już 8 lat temu kupiła dom na wsi, a od 3 lat mieszka tam na stałe. I z perspektywy czasu mówi:

 

…że to była najlepsza moja życiowa decyzja.

 

I podsumowuje skutki tej decyzji:

 

Nareszcie mam Dom przez wielkie „D”, mam spokój, naturę, zdrowie (fizyczne i psychiczne) i wymarzonych Ludzi wokół siebie
Czuję, że wróciłam do SIEBIE, choć było niezwykle ciężko zrzucić z siebie przekonania innych i przeciwstawić ich oczekiwaniom.
Absolutnie niczego nie straciłam, a zyskałam mnóstwo. Przede wszystkim żyję w zgodzie ze sobą, a mam wrażenie że o to coraz trudniej. (…)

 

Nie smakują mi już inne jajka niż te od moich kur, pomidory spoza mojego ogrodu nie mają smaku, a i Ludzie wokół nie pędzą tak i nie próbują zaimponować tanimi, choć tak bardzo drogimi przedmiotami. Umiem też już łatwiej wyczuć manipulację i zakłamanie.

 

Aktorka zauważa, że decyzje z pozoru „złe” czy „niesłuszne” mogą okazać się bardzo dla nas korzystne.

 

Nie polecam każdemu takiego stylu życia, ale bardzo polecam zatrzymanie się, odizolowanie od sugestii innych i posłuchanie siebie. A potem jest już tylko łatwiej podejmować kolejne, może dla innych szalone, ale prawdziwie swoje decyzje.

– podkreśliła.

Jak jeść croissant’a? Irena Kamińska-Radomska odpowiada!

Croissant to rogalik z ciasta francuskiego, wypiekany z nadzieniem lub bez.

Jako że ciasto francuskie często mocno się kruszy, powstaje pytanie, jak elegancko zjeść croissant’a?

 

https://www.instagram.com/irenakaminskaradomska/

 

Irena Kamińska-Radomska, która jest ekspertką od etykiety odpowiedziała na to pytanie.

Na nagraniu zamieszczonym na instagramie pokazała jak zabiera się za zjedzenie rogalika. Kamińska-Radomska zaleca, by na kolanach położyć sobie serwetkę, a samo ciastko mieć na talerzyku. Ponieważ croissant jest miękki, a ciasto ugina się, ekspertka odradza próby krojenia rogalika.

Aby zjeść croissant’a w elegancki sposób odrywamy kawałki ciasta i tak zjadamy. Później składamy serwetkę i odkładamy na bok.

 

Pod nagraniami Kamińskiej Radomskiej często pojawiają się prześmiewcze komentarze. Tym razem jednak obserwatorzy byli wdzięczni ekspertce za jej porady.

 

Jest Pani najlepsza i bardzo się ciesze z każdej wskazówki

 

Niby nic, a jednak dobrze wiedzieć!

 

Można tez ten kęs lekko moczyć w ulubionym gorącym napoju

– pisali.

 

Nagranie poniżej.