Królewska postawa Kaźmierskiej! Zobacz CO powiedziała o „Tańcu z Gwiazdami”?!

hakiel kaźmierska

Wiele osób zaskoczonych jest fenomenem sukcesu Dagmary Kaźmierskiej, znanej jako Królowa Życia.

Słuchając jednak jej wypowiedzi, wyraźnie widać, że kluczowe jest jej nastawienie oraz postrzeganie samej siebie. Przeczytaj, co powiedziała o swoim udziale w „Tańcu z Gwiazdami”.

 

hakiel kaźmierska
https://www.instagram.com/queen_of_life_77/

 

Przydomek Królowa Życia kojarzony jest przede wszystkim z nazwą programu o tym samym tytule. Jak jednak Dagmara Kaźmierska pisze w swojej książce, pomysł na taką nazwę miała ona sama, ponieważ już jako młoda kobieta uważała się za królową.

 

Również teraz, pomimo tego, że jest jedną ze starszych uczestniczek oraz osobą z problemami ortopedycznymi, Kaźmierska ceni się wysoko.

W wywiadzie dla serwisu Pomponik, dziennikarz zapytał Dagmarę oraz Marcina Hakiela, jak oceniają swoje szanse w pierwszym odcinku „Tańca z Gwiazdami”? Marcin Hakiel podpowiadał Dagmarze, że 20 punktów (na możliwe 40). Ta jednak była oburzona!

 

Co Ty gadasz dwadzieścia? Czterdzieści, Hakiel!

 

Startujemy od samej góry, co Ty mi tu mówisz!? Ja przyszłam tu po Kryształową Kulę! (…)

 

Przecież ja nie zostawiam tu swojego zdrowia, nie zostawiam tego wszystkiego tutaj w tej Warszawie, żeby jechać do domu z pustą ręką!

– zapewniała.

 

I takie podejście do sprawy nam się podoba 🙂

[wywiad poniżej]

 

 

 

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Taniec z Gwiazdami (@tanieczgwiazdami)

To JAK traktujesz przedmioty, UJAWNIA przekonania na temat PIENIĘDZY!

ubrania, sukienki, wieszak

Nasze życie finansowe i poziom przychodów jest warunkowany przez przekonania na temat pieniędzy, bogactwa i bogaczy.

Często nasze przekonania są nieuświadomione. Jednak nawet to, jak traktujemy przedmioty, pomoże nam odkryć przekonania na temat pieniędzy.

Poniżej przykładowe zachowania i ich znaczenie.

 

ubrania, sukienki, wieszak
luksusowezycie.pl

 

Te zachowania pokazują Twoje przekonania na temat pieniędzy:

 

Oszczędzanie rzeczy czy produktów – przedzierasz chusteczkę higieniczną na pół? Wygrzebujesz do cna dżem ze słoika? Wyciskasz do samego końca tubkę z pastą do zębów? – to pokazuje, że masz poczucie braku, „trzeba oszczędzać, bo zabraknie”, „nie ma dość”; oczywiście takie zachowania mogą być też wyrazem proekologicznej postawy. Jeśli jednak nie zwracasz uwagi na ekologię, a „oszczędzasz” w ten sposób, to znaczy, że masz poczucie, że zabraknie.

 

Oszczędzanie na specjalną okazję – na specjalną okazję mogą być sukienki, obrusy, zastawa stołowa, perfumy czy nawet luksusowe produkty spożywcze – słodycze czy alkohol; takie „oszczędzanie” również świadczy o poczuciu braku i niepewności finansowej, co więcej taka bardzo „specjalna” okazja może się w Twoim życiu nigdy nie pojawić, bo żadne wydarzenie nie będzie dość znaczące, by wyjąc z szafy eleganckie filiżanki czy wypić kilkudziesięcioletnią whiskey. Pamiętaj, że przedmioty i pieniądze lubią być w ruchu. Już teraz używaj tych rzeczy, bo po to one są. Nie „oszczędzaj” na lepszą okazję.

 

Bałagan i „chomikowanie” – zbieranie wszystkiego i trzymanie bo „przyda się” to także oznaka poczucia braku. W Polsce może być ona nawet uwarunkowana historycznie (wojny, komunizm itp.). Jeśli jednak teraz twoje szafy są wypchane, a piwnica czy strych zapakowane po brzegi różnymi rzeczami, to pora na porządki. Kurczowe trzymanie się rzeczy, blokuje energię. Aby przyszło nowe, stare musi odejść.

 

„Dziurawe gacie” –  jeśli chodzisz w dziurawych majtkach czy skarpetkach (dosłownie lub w przenośni) to pokazuje, że po pierwsze bardzo nisko siebie cenisz i masz poczucie, że nie „zasługujesz” na nowe i dobre. Po drugie – taka postawa pokazuje, że odmawiasz sobie tego, co ci się należy. I po trzecie, może też świadczyć o Twoim poczuciu braku i tym, że „zbiedniejesz” jeśli kupisz sobie nową garderobę.

 

Zakupoholizm – zakupoholizm to nie tylko forma nałogu, ale też postawa związana z pieniędzmi. Są osoby, które mając 3 tysiące złotych, wydadzą 3 tysiące (lub więcej), mając 10 tysięcy, wydadzą 10 (lub więcej). Mają bowiem zakodowane, że „pieniądze trzeba wydać”. Dlaczego? Bo potem nie będzie, bo zabraknie, bo ktoś im zabierze.

 

Jak widać na powyższych przykładach, warto przyjrzeć się swoim zachowaniom względem rzeczy, bo to pozwoli odkryć własne błędne przekonania na temat pieniędzy. A gdy już je odkryjemy, łatwiej będzie je zmienić na te bardziej pozytywne.

 

Do Rubików płyną gratulacje! Zadziałało prawo przyciągania?!

Rodzina Rubików latem 2023 roku wyprowadziła się do Stanów Zjednoczonych, a konkretnie do Miami.

Jak ujawnił Piotr Rubik, jego celem jest zdobycie popularności również w USA, a tymczasem swoje życie dzieli między Polskę (gdzie koncertuje), a Amerykę. Córki Piotra i Agaty poszły zaś do amerykańskich szkół i wygląda na to, że cała rodzina świetnie zaaklimatyzowała się w USA.

„Problemem” była tylko jedna kwestia!

 

https://www.instagram.com/agata_rubik/

 

Otóż Rubikowie początkowo wynajęli apartament, ale chcieli też kupić coś na własność. Na swoich relacjach pokazywali, że oglądają różne nieruchomości, jednak nic nie przypadło im do gustu. Wczoraj jednak przekazali zaskakującą nowinę!

 

Jak relacjonuje Agata Rubik:

 

Od początku bardzo chcieliśmy kupić ten apartament, który udało nam się wynająć w lipcu. Są takie miejsca, że wchodzisz i od razu czujesz, że to jest to. Jednak, co wcale nas nie dziwiło, właściciel nieruchomości powiedział nam od razu, że ono nie jest na sprzedaż i nie interesuje go żadna nasza propozycja.

 

Gdy zaczęli szukać innego mieszkania, nie znaleźli żadnego, które by do nich „przemówiło”:

Po pół roku mieszkania na wyspie utwierdziliśmy się w przekonaniu, że to jest nasze miejsce i tu chcemy zostać. Zaczęliśmy przeglądać oferty, oglądać inne budynki i domy, ale nigdzie nie czuliśmy tej samej energii, którą czuliśmy w naszym mieszkanku z przepięknym widokiem na ocean, park, Miami i na wschody i zachody słońca.

 

Nagle dostali niespodziewaną wiadomość, że wynajmowany przez nich apartament jest na sprzedaż!

Niespodziewanie miesiąc temu dostaliśmy telefon, że właściciel zmienił zdanie i musi sprzedać „nasz” apartament jak najszybciej. Albo nam, albo z nami. W życiu nie ma przypadków, dlatego nie zastanawialiśmy się ani chwili.

 

Na takie wieści, wielu internautów uznało, że Rubikowie „przyciągnęli” to miejsce i że zadziałało prawo przyciągania. Jak można się domyślać, Agata i Piotr przyciągnęli też odpowiednie zasoby finansowe, bo w Miami, za mieszkanie ok 70-100 metrów kw. trzeba zapłacić od około 4 do 10 milionów złotych.

 

Skok kwantowy. Co to jest i jak go zrobić?

 

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Agata Rubik (@agata_rubik)

Maja Bohosiewicz poleca wyjątkowe miejsce! Tam możesz „zjeść ciasteczko i cieszyć życiem”

33-letnia Maja Bohosiewicz swoją karierę zaczynała jako aktorka. Obecnie jednak jest influencerką i przedsiębiorczynią.

Od 2018 roku prowadzi firmę odzieżową „Le Collet”, a w 2023 roku poprowadziła też dwie edycje programu randkowego „Love Never Lies Polska” na platformie Netflix.

Maja Bohosiewicz sporo czasu spędza poza Polską i lubi pokazywać się w luksusowych miejscach, czy też z luksusowymi przedmiotami.

Tym razem poleciła swoim fanom miejsce, gdzie naprawdę można się poczuć „na bogato”!

 

https://www.instagram.com/majabohosiewicz/

 

Chodzi o hotel w hiszpańskim mieście Marbella, obiekt o nazwie Anantara Villa Padierna Resort.

 

Hotel @anantaramarbella na zboczu, otoczony polami golfowymi, w starym andaluzyjskim stylu, z obłędnym spa do którego można wykupić jednorazowe wejście bez limitu czasowego i rozkoszować się cudownym basenem, kilkoma saunami i łaźniami, ice bath. A na koniec pijemy rumianek na tarasie i czekamy na zachód słońca.
Jeżeli kiedyś będziecie w Marbella to koniecznie trzeba przyjść tutaj popatrzeć na te widoki, zanurzyć się w lodowatej wodzie, zjeść ciasteczko i cieszyć życiem.

– zachwycała się Maja.

 

Za wspominanie przez nią SPA opłata dla gości z zewnątrz wynosi 75 euro (323 zł.) tak więc cena jest porównywalna z niektórymi polskimi aquaparkami. Jeśli zaś chodzi o ciasteczka, to ceny deserów w jednej z hotelowych restauracji wynoszą 14-15 euro (60-65 zł.) zaś za dania obiadowe zapłacimy od 20 do niemal 50 euro. Gdybyśmy zaś chcieli przenocować, to jedna doba kosztuje około 1700 zł.

Pamiętajmy jednak, że samo „cieszenie się życiem” jest bezcenne 🙂

 

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Maja Bohosiewicz (@majabohosiewicz)

Kto zamawia wegetariańskie posiłki? Zaskakujący wynik badań!

Wegetarianizm, fleksitarianizm (okazjonalne spożywanie mięsa) czy weganizm w ostatnich latach znacznie zyskały na popularności.

Badacze z Finlandii postanowili zbadać, jaka grupa ludzi wybiera posiłki wegetariańskie. Wyniki nie były jednoznaczne, ale wśród wegetarian dało się zauważyć pewną prawidłowość.

 

fot. facebook.com/LubieJescTo

 

Przebieg badań

Badanie było nietypowe, bo naukowcy postanowili przeprowadzać je w porze lunchu w jednej z restauracji w mieście Kouvola (około 78 tys. mieszkańców) w Finlandii.

Naukowcy z Uniwersytetu w Helsinkach i Fińskiego Instytutu Zasobów Naturalnych (Luke) wprowadzili kilka zmiennych. W pierwszym tygodniu badania danie wegetariańskie nie było specjalnie promowane. W drugim tygodniu wyróżniono je w menu, a w trzecim zachęcano do zamawiania wegetariańskiego posiłku za pośrednictwem social mediów.

Wszystkie te zmiany dotyczyły menu lunchowego, ponieważ badacze uważali, że na taki posiłek, goście zamawiają coś na szybko i intuicyjnie.

 

Kto zamawia wegetariańskie posiłki?

Wynik badań zaskoczył samych naukowców, ponieważ nie zauważyli żadnych prawidłowości na przykład jeśli chodzi o płeć czy wiek.

Jak się okazało, czynnikiem wyróżniającym osoby wybierające bezmięsne opcje było wykształcenie. Wśród osób zamawiających wegetariańskie posiłki byli bowiem ludzie o wyższym wykształceniu oraz tacy, którzy są bardziej skłonni do kulinarnych eksperymentów.

Najprawdopodobniej taki wynik związany jest z większą świadomością dotyczącą ekologii oraz kwestii zdrowotnych.

 

źródło: rp.pl

Catering dla psa lub kota. Co to jest human grade?

Po wysypie wszelakich diet pudełkowych, na polskim rynku pojawiły się też cateringi dla zwierząt.

Obecnie więc możemy zamówić posiłki dla naszego pupila z dostawą do domu. Ale czy warto i czym różni się taki catering od karmy dostępnej w sklepach?

 

pixabay

 

Wielu osobom zamawianie cateringu dla psa lub kota wydaje się być fanaberią. Jednak bardziej świadomi konsumenci, czyli ci, którzy czytają etykiety, coraz częściej skłaniają się do tego, by pupilowi zafundować wartościowe posiłki.

 

Ile jest mięsa w mięsie?

Wystarczy spojrzeć na etykiety karmy dla zwierząt, a przeżyjemy spore zaskoczenie. Zazwyczaj sądzimy, że w puszkach znajduje się mięso w sosie. Tymczasem samego mięsa jest zaledwie kilka procent!

Pozostała część to prawdopodobnie mięso oddzielone mechanicznie (MOM). Zgodnie z Rozporządzeniem Nr 853/2004 Parlamentu Europejskiego i Rady z 29 kwietnia 2004 r., MOM to nie mięso, a produkt uzyskany:

 

przez usunięcie mięsa z tkanek przylegających do kości po odłączeniu od nich tuszy, lub tusz drobiowych, za pomocą środków mechanicznych, co prowadzi do utraty lub modyfikacji struktury włókien mięśniowych

 

Poza składnikami mięsnymi, karmę dla psów czy kotów przygotowuje się z białka np. sojowego czy grochowego, warzyw, ale w składzie możemy też znaleźć jabłka.

 

Tylko 4% prawdziwego mięsa w karmie dla zwierząt – fot. luksusowezycie.pl

 

Catering dla psa lub kota – human grade

Tymczasem w posiłkach oferowanych przez firmy cateringowe dla zwierząt – np. Piesotto, PsiBufert czy Koci Catering – skład wygląda zupełnie inaczej.

Tutaj w daniach jest co najmniej 50% mięsa (często też znacznie więcej np. 70%) i jest to faktycznie mięso, a nie MOM. Pozostała część to warzywa i dodatki.

W cateringach dla psów i kotów używa się określenia human grade co dosłownie oznacza 'klasy ludzkiej’. Chodzi tutaj o to, by karma nie tylko nasyciła naszego pupila, ale też by była smaczna i zdrowa. Co więcej, firmy oferujące posiłki dla zwierząt zapewniają, że dania są tak dobre, że mogą posmakować nawet ludziom!

Poradnik za 500 zł. Wydawca SZTUCZNIE zawyżył cenę?!

Na polskim rynku wydawniczym pojawiła się książka „Twoje Pierwsze 100 Milionów”. Napisał ją amerykański biznesmen Dan S. Peña (78 l.), który obecnie mieszka w zamku w Szkocji. Polskim wydawcą tego poradnika jest Marcin Osman – właściciel firmy OSM Power.

Książka ma niewiele ponad 300 stron, twardą oprawę i złocone brzegi. Jednak największą uwagę przyciągnęła jej cena – aż 500 złotych za egzemplarz. Marcin Osman w niewybredny sposób odniósł się do krytyki takiej stawki, później jednak wyjaśnił, dlaczego ustalił taką cenę.

 

https://www.instagram.com/marcinosman/

 

W jednym z nagrań na instagramie wydawca stwierdził, że „biedaki” nie kupią tej książki, a internauci uznali, że Osman obraża ludzi. Na innym nagraniu tłumaczył, że „Twoje Pierwsze 100 Milionów” można nawet pobrać za darmo ze strony autora – jest to jednak wersja anglojęzyczna.

 

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Marcin Osman (@marcinosman)

 

Dlaczego więc polska wersja książki „Twoje Pierwsze 100 Milionów” kosztuje 500 zł.? To wyjaśnił w trakcie rozmowy z Martą Manterys.

 

Marta Manterys to money coach, która prowadzi firmę o nazwie „Pokochaj Pieniądze”. W czasie wywiadu ekspertka rozmawiała z Marcinem Osmanem na temat pieniędzy i mentalności ludzi bogatych oraz biednych.

Poruszyła też kwestię książki Dana S. Peña i tu wydawca podał zaskakujące uzasadnienie ceny!

 

Można by się spodziewać, że powodem tego, że książka jest droga był na przykład wysoki koszt nabycia praw autorskich czy licencji na publikację. Jednak Marcin Osman podał zupełnie inny powód.

Otóż wyjaśnił, że poprzez taką cenę, chce dotrzeć do zupełnie innego odbiorcy. Chodzi mu o klienta premium, który jest gotowy zapłacić więcej za dobrą wartość. Wydawca wyjaśnił też, że autor poradnika „Twoje Pierwsze 100 Milionów” podaje sposoby, jak zrobić tzw. „quantum jump” czyli skok kwantowy. Taki skok to nagłe przejście na znacznie wyższy poziom w życiu czy biznesie.

Tak więc wygląda na to, że wydawca celowo zawyżył cenę książki, by dotrzeć do specyficznego i konkretnego klienta.

 

Cały wywiad poniżej.