Jego głos znamy ze „Scooby-Doo” i „Smerfów”. Słynny polski aktor nie żyje!

Aktorzy dubbingowi choć nie są „na pierwszym planie” i użyczają „jedynie” swojego głosu, bardzo często stanowią o charakterze danego filmu.

Taką właśnie osobą był słynny, polski „głos”, który odszedł 4 sierpnia 2025 roku.

 

zdjęcie ilustracyjne – pixabay

 

Tomasz Jarosz nie żyje

Tomasz Jarosz urodził się w 1963 roku, a w 1987 roku zdał Egzamin Eksternistyczny dla Aktorów Dramatu w ZASP-ie. Grał w wielu filmach fabularnych oraz serialach, między innymi „Bulionerzy”, „Kryminalni”, „Samo Życie” czy „Faceci do Wzięcia”.

 

Jednak bardzo lubił też dubbing, a w latach 80′ i 90′ jego głos znały wszystkie dzieci. W latach 1981–1989 grał bowiem rolę Łasucha w bace smerfy. Podkładał też głos w filmach o „Scooby-Doo”, gdzie wcielał się w różne postacie.

 

Reżyser Dariusz Kosmowski wspomina Tomasza Jarosza:

 

Przewinął się przez Marvela, przez Avatara, przez różne odsłony serii Scooby-Doo, a także Gwiezdne Wojny, Batmana, Pinky’ego i Mózga, Spongeboba Kanciostoportego, Samuraja Jacka, Amerykańskiego Smoka Jake’a Longa, Ben Tena, Ricka i Morty’ego, Archera, Big Moutha, Paradise PD, mnóstwo seriali Disneya, Transformersy, Star-Treka, Doktora Who czy Smerfy. Każdy, kto wychował się w latach latach dziewięćdziesiątych zeszłego wieku lub w wieku bieżącym, na pewno nieraz słyszał jego głos, a i starszym pewnie nieraz się to zdarzyło. W moich ukochanych Pokemonach zastąpił Janusza Rymkiewicza w roli Butcha w odcinku zwieńczającym historię tej postaci. No i w reżyserowanej przeze mnie Harley Quinn doskonale wcielił się w Pingwina.

 

Dalej napisał, że Tomasz Jarosz wolał dubbing od grania w filmach:

 

Lubił grać, ale drugi plan mu odpowiadał. To ten typ osoby samoświadomej, takich ludzi lubię najbardziej – świadomy siebie i świadomy świata wokół siebie. Niejeden raz opowiadał mi o różnych rzeczach, których doświadczył jako aktor dubbingowy, był świadkiem zarówno różnych konfliktów, ale i miłych sytuacji. Opowiadał o słynnych gwarach do „Przyjaciół” polegających na nagrywaniu śmiechów przez wiele godzin.

 

Aktor zmarł w wieku 63 lat. Nie podano przyczyny jego śmierci.

Klaudia El Dursi potwierdza płeć dziecka! „Moja kochana Kruszynko”

Klaudia El Dursi (36 l.) po raz trzeci została mamą, a dziecko na świat przyszło 26.07.2025 r.

Celebrytka ze swojego pierwszego związku ma 16-letniego syna Dawida, a ze związku z Jackiem Leszczyńskim, 11-letniego Jana. Jaka jest płeć trzeciego dziecka?

 

https://www.instagram.com/klaudia_el_dursi/?hl=pl

 

W najnowszym poście Klaudia El Dursi ujawniła, że jest to dziewczynka.

 

Są pewne sytuacje w życiu, których nie da się opisać. Takie, dla których nie ma odpowiednich słów – tak wzniosłych, pełnych miłości i wdzięczności.

 

Celebrytka zdradziła też, że już od wieku nastoletniego marzyła o posiadaniu córeczki. Jednak dopiero teraz to marzenie się spełniło.

 

To właśnie jedna z takich sytuacji, jak marzenie nastoletniej Klaudii, która pragnęła, aby w przyszłości mieć córeczkę, staje się rzeczywistością.

Moja kochana Kruszynko, tak bardzo Cię pragnęłam, tak długo na Ciebie czekałam. Dziękuję, że uczyniłaś mnie najszczęśliwszą

 

A internauci życzyli Klaudii dużo zdrowia dla niej samej, oraz dla malutkiej córeczki.

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Klaudia El Dursi (@klaudia_el_dursi)

Justyna Żyła pokazała zdjęcia ze ślubu! [VIDEO]

Pod koniec czerwca 2025 r. Justyna Żyła (38 l.) po raz drugi wzięła ślub.

Jej pierwszym mężem był skoczek, Piotr Żyła, a małżeństwo zakończyło się głośnym rozwodem w 2018 roku. Głośnym, gdyż kobieta najwyraźniej nie mogła pogodzić się z rozstaniem oraz obecnością nowej kobiety w życiu jej byłego męża.

Z czasem jednak emocje opadły, a Justyna znalazła nową miłość.

 

screen https://www.instagram.com/reel/DMm_Rx1tosH/?igsh=NDVhZTlrYWV1bWFx

 

Justyna Żyła ślub

Krzysztof Pilch to starszy ogniomistrz w Państwowej Straży Pożarnej i to właśnie on został mężem Justyny Żyły.

Po uroczyści zaślubin kobieta pochwaliła się małżeństwem w mediach społecznościowych, jednak w bardzo zdawkowy sposób. Zdjęć było niewiele, za to już te klika wywołały spekulacje na temat ewentualnej ciąży Justyny.

 

Teraz Justyna Żyła-Pilch opublikowała serię zdjęć w formie rolki i napisała:

 

Miesiąc temu ❤️❣️

 

A na z fotografii wynika, że ślub i wesele odbyły się z udziałem licznych gości, ale też bez przepychu i przesady. Co do ewentualnej ciąży Justyny – faktycznie figura wydaje się być nieco zmieniona. Trudno jednak wnioskować, czy to ciąża czy dodatkowe kilogramy.

Nagranie poniżej.

 

AKTUALIZACJA:

Na swoim instastories Justyna Żyła potwierdziła, że jest w ciąży… lecz „spożywczej”! Czyli innymi słowy, twierdzi, że tylko przytyła. Wierzycie…?

 

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Justyna Żyła-Pilch (@justynazyla)

Psa Moniki Richardson nie udało się uratować. Dziennikarka była w szoku gdy dostała rachunek od weterynarza!

Kilka dni temu Monika Richardson poinformowała o śmierci swojego psa Paco.

Zwierzak był młody, bo około dwuletni, a po nieudanej walce o życie pieska, dziennikarka dostała spory(?) rachunek.

 

https://www.instagram.com/monikarichardson/

 

53-letnia Richardson mocno przeżyła śmierć pieska:

 

Dzisiaj straciłam Przyjaciela.
Paco zmarł o 15.00, po nieudanej reanimacji. Po prostu stanęło mu serce.
Dziękuję światu za ten czas, który był nam dany. Przeżyliśmy wspólnie dwa cudowne lata. Paco był wspaniałym facetem, śmiałam się, że on jeden nigdy mnie nie zdradzi… (…)

 

Część mnie umarła dzisiaj razem z Tobą

– napisała.

 

Przyznała też, że Paco zgubiła jego własna żarłoczność [zobacz tutaj]

 

Nie dość jednak, że straciła przyjaciela, to jeszcze przyszło jej zapłacić rachunek od weterynarza. Dziennikarka była najwyraźniej zszokowana kwotą – ponad 1800 złotych.

Jak przyznała, w smutku dostaje wsparcie od swoich fanów, ale:

 

…jest też wiele pytań o to, gdzie zmarł mój ukochany spaniel.

 

Zostawiam więc tutaj nazwę kliniki i nazwisko jej dyrektora, a także rachunek, który musiałam zapłacić za cztery ostatnie godziny życia Paco.

 

Wiecie, ja się nie znam oczywiście, ale wydaje mi się, że czegoś tutaj zabrakło. Jakiejś elementarnej przyzwoitości, odrobiny empatii. Mam wrażenie, że coś się zepsuło podczas zamiany pacjenta na klienta, a opisu leczenia na „raport sprzedaży”. Ale może się mylę. Mimo mojego wieku i mimo utraty wielu bliskich, to było pierwsze zwierzę – członek rodziny – którego śmierć przeżyłam.
Dbajcie o swoich Przyjaciół

 

Pod tym postem rozgorzała prawdziwa burza. Część osób także była zdziwiona wysokością kosztów a także ich opisem.

 

Śmierć przyjaciela to niepowetowana strata. 1800 zł wydane na próbę ratowania go to żadne pieniądze. Zaloze sie, ze dałaby Pani i 3 x tyle, żeby tylko pies ptmrzezyl. Niestety medycyna to nie mechanika samochodowa.

 

Wstyd. Pani Celebrytka, udając się do kliniki weterynaryjnej z psem – nie na szczepienie a – w STANIE ZAGROŻENIA życia w celu ratowania go (co nie zawsze jest możliwe) jest zdziwiona, że za wykonaną usługę- wymagającą wykwalifikowanego personelu, wiedzy, doświadczenia, sprzętu, leków należy zapłacić? 1800zł w klinice referencyjnej w Warszawie to dużo?

 

Inni wręcz przeciwnie:

 

Wydanie leku . Już się człowiek trzęsie jak to wszystko czyta. Oj. Oj. Coś tu poszło nie tak.

 

Wow za przyjęcie do szpitala się płaci…

 

…powiem tak sama posiadam zwierzaki i wiem ile place za ich leczenie. Ja obecnie chodzę do mniejszych gabinetów weterynaryjnych. Bo kliniki potrafią sobie policzyć za to ,że przekroczyłeś próg i to jest masakryczne. Z mojego doświadczenia w tych klinikach jest jakaś znieczulica. Taśmowo przyjmują zwierzęta a poprawy zdrowia nie widać.

 

Dzisiaj weterynarze do biznesmeni, niestety o empatii można zapomnieć

 

Przypomnijmy, że średnia krajowa w Polsce w 2025 roku to około 6242 zł netto. Tym samym 1800 zł. to jedna czwarta takiej pensji. Natomiast dla wielu emerytów byłoby to niemal całe ich miesięczne świadczenie. Obiektywnie więc biorąc, ceny usług weterynaryjnych są bardzo wysokie.

 

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Monika Richardson (@monikarichardson)

Uczestnik „Ninja vs Ninja” złamał kręgosłup! Czy będzie chodził?

Do tragicznego wypadku doszło w trakcie nagrań do programu „Ninja vs Ninja”.

Podczas wykonywania jednego z zadań Albert „Brudny” Lorenz złamał kręgosłup.

 

https://www.instagram.com/albert_brudny_lorenz/

 

„Ninja vs Ninja” to 11. edycja programu Ninja Warrior Polska, w której uczestnicy rywalizują na pełnym wyzwań sportowym torze. W trakcie nagrań do nowego sezonu Albert Lorenz miał wypadek i trafił do szpitala.

W miniony czwartek (24.07.205) mężczyzna miał przejść operację.

 

We czwartek rano operacja. Niestety złamanie kręgosłupa, odcinka lędźwiowego. Dopiero po operacji będzie wiadomo, co dalej. Było to w trakcie nagrań do nowego sezonu „Ninja vs Ninja”, którego emisja będzie we wrześniu

– mówił na instagramie.

 

Wczoraj zaś żona sportowca napisała, że wierzy w jego pełen powrót do zdrowia:

 

Kochanie, chcę, żebyś wiedział, że jestem przy tobie na każdym kroku tej drogi. Wierzę głęboko, że twoja siła, odwaga i miłość do życia pomogą ci wrócić do zdrowia. Nie poddawaj się skarbie, mój Skarbie – jesteś moją inspiracją i moim najważniejszym wsparciem. Razem pokonamy wszystko. Kocham cię i wierzę, że niedługo znów zobaczę cię na nogach, pełnego energii i radości życia.

 

Złamanie kręgosłupa w odcinku lędźwiowym w zależności od tego, jak było poważne, może powodować problemy neurologiczne i zaburzenia ruchowe. Niestety w najcięższych przypadkach skutkuje także niedowładem lub paraliżem.

 

Jeszcze przed operacją Super Express zapytał Alberta Lorenza o jego wypadek, ten jednak powiedział:

 

Nie chcę na razie komentować tej sytuacji. Muszę teraz skupić się na swoim zdrowiu i przez kilka dni nie będę w stanie rozmawiać. Później podejmę decyzję odnośnie komentowania sprawy w mediach.

 

>>>Karolina Gilon rozkręciła dramę. Dyrektor Polsatu wbija szpilę prezenterce!

 

Tymczasem stacja Polsat oświadczyła, że każdy z uczestników programu bierze w nim udział na własną odpowiedzialność.

 

Wszyscy zawodnicy startujący w zawodach w programie „Ninja vs Ninja” są świadomi możliwych kontuzji wynikających ze sportowych zmagań, tak, jak w każdej dyscyplinie sportowej. Każdy ze startujących podpisuje umowę i regulamin. Dodatkowo, przed wejściem na przeszkody, wszyscy zawodnicy biorą udział w briefingu prowadzonym przez sędziego sportowego oraz przyglądają się, jak prawidłowo pokonać tor. Niektóre bardziej wymagające przeszkody mogą także wcześniej samodzielnie przetestować. Każdy ze startujących ma prawo zrezygnować z zawodów w dowolnym momencie, kiedy np. poczuje, że przeszkoda jest dla niego zbyt wymagająca

– powiedziała Monika Pawłowska, specjalistka ds PR produkcji programu „Ninja vs Ninja”, w rozmowie z SE.pl*

 

Jednocześnie zapewniła o wsparciu, jakie zapewnia program:

 

Zawodnik, który uległ kontuzji w trakcie nagrań „Ninja vs Nija”, startował w programie już kolejny raz i doskonale znał wszelkie zasady. Po niefortunnym upadku natychmiast został objęty opieką medyczną na miejscu i przewieziony karetką do szpitala. Produkcja programu jest w stałym kontakcie z zawodnikiem i nie pozostawia go bez wsparcia. Zarówno on, jak i wszyscy zawodnicy, objęci są ubezpieczeniem i w razie jakiejkolwiek kontuzji mają zapewnione bezpłatne leczenie.

 

Na razie jednak nie widomo, jak poważny był uraz Alberta Lorenza i jakie będą jego skutki.

 

https://www.instagram.com/sandralorenz_/
https://www.instagram.com/sandralorenz_/

 

*źródło: https://www.se.pl/

Żona Maurycego Popiela komentuje jego udział w TzG. Ależ złośliwie!

Maurycy Popiel (35 l.) to aktor znany przede wszystkim z serialu „M jak Miłość”, w którym gra od 2014 roku.

W 2021 roku aktor wziął ślub z aktorką Izabelą Warykiewicz, jednak w ostatnim czasie para się rozstała, a powodem miał być romans Popiela.

Gdy teraz ogłoszono jego udział w „Tańcu z Gwiazdami”, Warykiewicz skomentowała to w szczególny sposób!

 

https://www.instagram.com/maurycy_popiel/

 

Portal ShowNews informował, że Maurycy Popiel od dłuższego czasu spotyka się z 30-letnią aktorką, Emmą Giegżno. Izabela Warykiewicz (41 l.) złożyła zaś pozew o rozwód z orzekaniem o winie. Na razie jednak nie odbyła się jeszcze żadna rozprawa w tej sprawie.

 

Tymczasem na profilu programu „Taniec z Gwiazdami” pojawiła się informacja o udziale Maurycego Popiela w nowej edycji show.

 

Czas na kolejne taneczne ogłoszenie!
W nadchodzącej edycji „Tańca z Gwiazdami” zobaczymy Maurycego Popiela – aktora filmowego i teatralnego, znanego m.in. z ról w takich produkcjach jak “Miasto 44”, “Czas honoru” czy “M jak miłość”, gdzie od lat wciela się w postać Olka Chodakowskiego.

 

Na co dzień związany z teatrem, teraz zamieni scenę na parkiet i sprawdzi, jak poradzi sobie w rytmach samby, walca i cha-chy Gotowi zobaczyć go w tanecznej odsłonie?

– napisano.

 

Izabela Warykiewicz w rozmowie z ShowNews tak skomentowała te wieści:

 

Nie śledzę życia mojego jeszcze męża, ale przyjaciele mi donieśli, że wystąpi w tym programie. Może z Emmą zatańczy. Taka edycja rozwodników – albo lepiej „Romans z gwiazdami”*

 

Mówiąc jednak o „edycji rozwodników” uderzyła nie tylko w swojego – jeszcze – męża, ale też w innych uczestników.

Tymczasem, jak do tej pory produkcja „Tańca z Gwiazdami” potwierdziła udział następujących osób:

 

  • Maja Bohosiewicz (w związku małżeńskim)
  • Tomasz Karolak (nigdy nie był żonaty)
  • Michał Czernecki (w trakcie rozwodu)
  • Katarzyna Zillman (w związku z kobietą)
  • Wiktoria Gorodecka (chroni swoją prywatność, najprawdopodobniej ma męża i dzieci)
  • Barbara Bursztynowicz (mężatka)
  • Lanberry własc. Małgorzata Uściłowska (w nieformalnym związku)
  • Aleksander Sikora (brak informacji, chroni swoją prywatność)

 

Tym samym wśród uczestników mamy cały przekrój różnych statusów matrymonialnych i wcale nie przeważają tu rozwodnicy.

emma giegzno
Emma Giegżno – https://www.instagram.com/emmagiegzno/
Izabela Warykiewicz -https://www.instagram.com/isssma/

*cyt. https://shownews.pl/

Kazimierz Marcinkiewicz usłyszał wyrok! „Isabel” nie będzie zadowolona!

65-letni Kazimierz Marcinkiewicz to były premier (funkcję prezesa Rady Ministrów pełnił w latach 2005–2006), który przeżył burzliwy romans i  krótkie małżeństwo z  „Isabel”.

Izabela Olchowicz-Marcinkiewicz była bowiem żoną polityka w latach od 2009 do 2016 roku. Jednak były premier do tej pory płaci alimenty na byłą żonę.

screen https://www.youtube.com/watch?v=L7Ff8MXnwOU

 

W 2014 roku Izabela miała poważny wypadek [więcej na ten temat tutaj] i jak twierdziła, nie może pracować. Z tego też powodu sąd zasądził od Marcinkiewicza alimenty na rzecz byłej żony.

Później jednak polityk chciał uwolnić się od ciężaru finansowego, a także od przeszłości i nieudanego małżeństwa. Twierdził także., że Olchowicz-Marcinkiewicz ma wysokie kompetencje i świetnie zna angielski, więc w powodzeniem mogłaby podjąć pracę.

 

W końcu 24 czerwca 2025 r. zapadł wyrok w sprawie Kazimierza Marcinkiewicza. Tym razem sąd przychylił się do jego stanowiska i zniósł obowiązek płacenia alimentów.

 

Wreszcie zostały alimenty zdjęte ze mnie i jestem z tego naprawdę bardzo zadowolony, bo w gruncie rzeczy utrzymywałem panią Olchowicz przez 15 lat. To jest bardzo długo. 12 lat temu uciekłem od pani Olchowicz, czyli żyliśmy 3 lata razem, a 15 lat musiałem utrzymywać panią Olchowicz. I przyznam szczerze, że nie rozumiałem tego, dlaczego mam utrzymywać dorosłą osobę.

– powiedział Marcinkiewicz w rozmowie z „Faktem”.

 

Oczywiście Izabela Olchowicz-Marcinkiewicz nie jest zadowolona z tego rozstrzygnięcia. Jej prawniczka, mec. Martyna Kalinowska-Chandu przekazała:

 

Decyzja o wniesieniu apelacji będzie podjęta po sporządzeniu pisemnego uzasadnienia i zapoznania się z nim. Natomiast na chwilę obecną na pewno jest to wyrok niesatysfakcjonujący.

 

Najprawdopodobniej więc były premier może spodziewać się apelacji wniesionej przez „Isabel”. Tym samym do czasu uprawomocnienia się wyroku, nadal będzie musiał płacić alimenty na byłą żonę.

Andrzej Piaseczny drwi z Radka Majdana! „To nie było miłe”

Gala Gwiazd Plejady 2025 prowadzona była przez szefową portalu Kamilę Glińską oraz Andrzeja Piasecznego.

Wypowiedzi piosenkarza wzbudziły jednak mieszane uczucia.

screen https://www.youtube.com/watch?v=h0ZhsFhh3ZE

 

Monika Richardson, która była zaproszona na to wydarzenie, nazwała Piasecznego „królem pszypau” [przypału – wpadki, kłopotliwej sytuacji, w której ktoś robi coś, czego nie powinien robić].

I tak, gdy na scenie był Radek Majdan, zapytano, go czy wierzy w magię. Piłkarz i prezenter zaczął opowiadać więc, jak poznał swoją żoną. Na co Piasek wypalił:

 

Dobrze, że powiedziałeś „Małgosiu”, bo już chciałem zapytać, którą żonę?

– zadrwił.

 

Tą najważniejszą

– bystro odpowiedział Majdan i dodał zwracając się do publiczności.

 

To nie było miłe, prawda?

[nagranie poniżej]

 

Dalej żartował w podobnym stylu, a Monika Richardson tak podsumowała wyczyny Andrzeja Piasecznego:

 

Refleksja po wczorajszej nocy krindżu, póki jeszcze bolą mnie zęby…

 

Współprowadzący wydarzenie Andrzej Piaseczny zaczął od Radka Majdana (Radziu: – Gdy poznałem moją żonę.. Piasek: – Którą…? Ha ha ha), poprawił szefowi Onetu, @bartekweglarczyk (Bartek: -Przegraliśmy z Kingą pół miliona w Milionerach… Piasek: – Dlatego Kingi Rusin nie ma dziś z nami na gali, ha ha), zakończył nokautem współprowadzącej, która go zresztą zatrudniła (- Młodsze od ciebie na widowni znają moją piosenkę…ha.)

 

Napisała też, co myśli o zatrudnianiu gwiazd estrady czy celebrytów, jako konferansjerów:

 

Otóż, mili moi, konferansjer to osobny zawód, nie taki łatwy wcale.

 

Piosenkarze, aktorzy, youtuberzy to nie są prowadzący! Jeśli ktoś mówi szybciej niż myśli (palec pod budkę, kto tak ma, ja na pewno), to musi się nauczyć zachowania na scenie, estradzie.

 

Nie wystarczy pełne uzębienie i znana buzia! Zawodowych konferansjerów jest w tym kraju paru i droga @plejadapl zachęcam do sięgnięcia po nich następnym razem

 

Tymczasem @andrzejpiaseczny_official – pozdrowienia dla nowego króla pszypau

– podsumowała.

 

Fragment z Radkiem Majdanem od 1;24.

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Monika Richardson (@monikarichardson)

Magda Gessler chwali się drugą córką! Kim jest Chanel?

Chanel Kozerawski

71-letnia Magda Gessler jest mamą dwójki dzieci.

Teraz jednak pokazała zdjęcie młodej kobiety i nazwała ją swoją córką. Kim jest Chanel?

Chanel Kozerawski
https://www.instagram.com/magdagessler_official/

Z małżeństwa Volkhartem Müllerem (zm. 1987) Magda Gessler ma syna Tadeusza (ur. 1983), a z małżeństwa z Piotrem Gesslerem (zm. 2021) – córkę, Aleksandrę Larę (ur. 1989).

Tymczasem Magda Gessler pisze o swojej drugiej, pięknej córce. Jak się okazuje, chodzi o jej pasierbicę – córkę Waldemara Kozerawskiego.

 

Moja pasierbica piękna niesłychanie córka #drwaldemarkozerawski #chanellekozerawski

– napisała restauratorka.

 

A internauci byli zachwyceni urodą młodej kobiety:

 

❤️Wykapany Tata! @$

 

UjmującaPodobna do Taty Tak długo Pani ukrywała tę piękność…Królewskie” kolory

 

Pasierbica takie okropne slowo tak samo jak macocha powinny wyjsc z obiegu. Piekna Corka❤️

 

Piękna…może następnym razem wpadnie na nasz rodzinny zjazd ❤️

 

Gessler i Kozerawski na początku lat dwutysięcznych wzięli tzw. ślub ekumeniczny. Waldemar miał trójkę dzieci: Jennifer, swojego imiennika Waldemara oraz Chanel. Niestety w maju 2024 r. Jennifer zmarła [więcej na ten temat tutaj].

 

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Magda Gessler (@magdagessler_official)

Żałoba w domu Michel’a Moran’a. „Jak szybko jechałeś bandyta !!!!”

Michel Moran (60 l.) to francuski restaurator i mistrz kuchni pochodzenia hiszpańskiego.

Od wielu lat mieszka w Polsce, prowadzi tu firmowaną swoim nazwiskiem restaurację w miejscowości Laski (gmina Izabelin, woj. mazowieckie), jest także jurorem w programach Masterchef i Masterchef Junior.

Niestety jego rodzinę dotknęła tragedia.

 

https://www.instagram.com/michelmoran_official/

 

Restaurator poinformował o śmierci ukochanego pupila. Co więcej, kot został potrącony przez samochód, którego kierowca nawet nie zareagował na to zdarzenie:

 

Jest dziś bardzo smutny dzień nasz ukochany !!!! KREMYK odszedł !!!!

– napisał Michel Moran.

 

Potrącony przez auta pod domem gdzie limit prędkości jest do 20 km na godzinę. !!!! Nawet kierowca nie miał szacunek odwaga litości żeby się zatrzymać. Jak szybko jechałeś bandyta !!!! #kremyk #kot #aniolek #znaminazawsze

 

Jak przyznał restaurator, kot nie należał do niego, ale Michel był z nim mocno związany:

 

KREMYK byl ukochany Kot Karol Tony Klara i maksa ale czyje sie strasznie bo 10 lat byłem z nim związany.
Mały jesteś w raju dla zwierząt na pewno

 

Czy życia zwierzęta nie ma wartość dla ciebie ???

Czy nie masz serca ???

 

Pod postem pojawiło się wiele wyrazów współczucia, ale też i głosy, że koty wychodzące zawsze są narażone na takie ryzyko.

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Michel Moran (@michelmoran_official)